Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony, zgadzasz się na ich użycie. OK Polityka Prywatności Zaakceptuj i zamknij X

Virtual Skipper 5

03-02-2014, 8:12
Aukcja w czasie sprawdzania była zakończona.
Aktualna cena: 5 zł     
Użytkownik jachtyprzyczepy
numer aukcji: 3902281210
Miejscowość Bielawa
Licytowało: 1    Wyświetleń: 19   
Koniec: 03-02-2014, 8:06

Dodatkowe informacje:
Stan: Używany
Wersja językowa gry: Polska

info Niektóre dane mogą być zasłonięte. Żeby je odsłonić przepisz token po prawej stronie. captcha

Virtual Skipper 5: 32nd America's Cup

Screen z gry "Virtual Skipper 5: 32nd America's Cup"

Naj­now­sza od­sło­na cyklu, za­ty­tu­ło­wa­na "Vir­tu­al Skip­per 5: 32nd Ame­ri­ca's Cup", nie przy­no­si pod tym wzglę­dem re­wo­lu­cji. Jej pro­du­cen­ci za­cho­wu­ją się bo­wiem tak, jak zwy­kła za­cho­wy­wać się firma EA Sports. Co roku wy­da­ją nową wer­sję swo­je­go fla­go­we­go pro­gra­mu, po­pra­wio­ną i roz­bu­do­wa­ną, ale nie sta­no­wią­cą re­wo­lu­cji. Kto zna po­przed­nie czę­ści, po­czu­je się tu jak u sie­bie w domu.Kiedy ktoś tak długo two­rzy jakąś serię, do­sko­na­le wie, czego ocze­ku­ją od­bior­cy. Po­tra­fi też włą­czyć do pro­gra­mu wszyst­kie te ele­men­ty, jakie po­win­ny się w nim zna­leźć. Na przy­kład do­pra­co­wa­ny tu­to­rial, wy­ja­śnia­ją­cy za­sa­dy ste­ro­wa­nia jach­tem, zmu­sza­ją­cy do wy­ko­ny­wa­nia okre­ślo­nych po­le­ceń. Jed­no­cze­śnie jest to tu­ro­rial tłu­ma­czą­cy jak dziec­ku, jakie zna­cze­nie ma na wo­dzie wiatr, jak ża­glów­ka za­cho­wu­je się pły­nąc ostro, a jak od­pa­da­jąc, i do czego służy tak na­praw­dę ster. Po­ra­dy przy­go­to­wa­no z głową, w spo­sób jasny i zro­zu­mia­ły. Nie po­mi­nię­to żad­ne­go istot­ne­go ele­men­tu. Dzię­ki temu nawet ci gra­cze, któ­rzy białe żagle wi­dzie­li je­dy­nie na fil­mach, po­ła­pią się w świe­cie "Vir­tu­al Skip­per".

A in­struk­cja? Oczy­wi­ście jest. Zgod­nie z tra­dy­cją, firma City In­te­rac­ti­ve umie­ści­ła ją na pły­cie, w for­mie pliku PDF. Warto ją sobie wy­dru­ko­wać i do­kład­nie prze­czy­tać, a potem prze­czy­tać po raz wtóry. Dobry sa­mo­uczek to jed­nak ciut za mało. Zwłasz­cza dla po­cząt­ku­ją­cych pro­gram może się wydać dość skom­pli­ko­wa­nym. "Vir­tu­al Skip­per 5" jest grą z ga­tun­ku tych, w któ­rych nie wy­star­czy na­ci­snąć kilka kla­wi­szy w od­po­wied­nim mo­men­cie, by za­li­czyć po­ziom i za­słu­żyć na okla­ski. Trze­ba jesz­cze opa­no­wać sporą dawkę teo­rii i przy­swo­ić sobie skom­pli­ko­wa­ną "kla­wi­szo­lo­gię", by móc po­wal­czyć o miano praw­dzi­we­go wilka mor­skie­go.

Screen z gry "Virtual Skipper 5: 32nd America's Cup"

Opcji kon­fi­gu­ra­cyj­nych jest sporo, bo i sa­mych try­bów roz­gryw­ki nie bra­ku­je. W "Vir­tu­al Skip­per 5: 32nd Ame­ri­ca's Cup" bawić można się sa­mot­nie bądź w Sieci, z ko­le­ga­mi z jed­nej rei (albo koi lub kei, co kto woli). W tym pierw­szym try­bie przy­go­to­wa­no trzy po­zio­my trud­no­ści, wy­ma­ga­ją­ce od gra­cza coraz lep­szej kon­tro­li nad jach­tem. Naj­prost­szy z nich, na­zwa­ny Ar­ca­de, po­zwa­la na bez­tro­ską za­ba­wę na wo­dzie. Gra pod­po­wia­da, co na­le­ży zro­bić, i nie na­rzu­ca zbyt trud­nych wa­run­ków. Po­ziom Tac­ti­cal jest już trud­niej­szy. Gracz nadal nie ma peł­nej kon­tro­li nad jach­tem, ale musi już prze­my­śleć tak­ty­kę wy­ści­gu. Ostat­ni Si­mu­la­tion spodo­ba się oso­bom, które opa­no­wa­ły już za­sa­dy ste­ro­wa­nia ło­dzią. I jesz­cze jedno. Jeśli ktoś pły­wał już na Ma­zu­rach, albo i nawet śmi­gał po Bał­ty­ku, po­wi­nien za­cząć od sa­mo­ucz­ka i trybu Ar­ca­de. Wir­tu­al­na rze­czy­wi­stość mimo wszyst­ko jest rze­czy­wi­sto­ścią wir­tu­al­ną.

Try­bów jest więc sporo, po­dob­nie jak i po­zio­mów trud­no­ści. Do tego do­cho­dzi moż­li­wość ro­ze­gra­nia po­je­dyn­czych regat albo ca­łe­go Pu­cha­ru Ame­ry­ki, a także wy­bra­nia dłu­go­ści trwa­nia za­wo­dów (od pię­ciu do trzy­dzie­stu minut). Spra­wę koń­czą czte­ry różne klasy jach­tów. Listę otwie­ra ma­lut­ki Of­fsho­re Racer, lecz są też sze­ścio­oso­bo­we, nie­zwy­kle zwrot­ne The Mel­ges 24, ol­brzy­mie, 20-me­tro­we KAC-e, wresz­cie tri­ma­ra­ny Open 60 (tri­ma­ran to taki ka­ta­ma­ran, tylko że trzy­ka­dłu­bo­wy).

Screen z gry "Virtual Skipper 5: 32nd America's Cup"

Tryb multi zo­stał do­piesz­czo­ny. Ludzi chęt­nych do za­ba­wy jest na­praw­dę wielu, a ry­wa­li­za­cja do­star­cza emo­cji. Jed­nak nawet zwy­kły sin­giel spra­wia fraj­dę. Aby zgar­nąć głów­ną wy­gra­ną, trze­ba po­ra­dzić sobie w dzie­się­ciu róż­nych wy­ści­gach, wy­grać pół­fi­na­ły i się­gnąć po Pu­char Lo­uisa Vu­it­to­na. Do­pie­ro wów­czas gracz staje do trój­fa­zo­wej ry­wa­li­za­cji z obroń­ca­mi Pu­cha­ru Ame­ry­ki, czyli z za­ło­gą Alin­ghi. Jak radzą sobie mi­strzo­wie? Bar­dzo do­brze, choć trud­no po­wie­dzieć, by byli wy­raź­nie lepsi od nor­mal­nych prze­ciw­ni­ków. Sztucz­na in­te­li­gen­cja przy­go­to­wa­na na po­trze­by pro­gra­mu jest bar­dzo przy­zwo­ita. Nie po­wa­la ja­ki­miś cu­da­mi, jed­nak nie po­peł­nia ra­żą­cych błę­dów. Że­gla­rze dziel­nie wy­ko­nu­ją swoją ro­bo­tę i robią co mogą, by do­trzeć do mety na pierw­szym miej­scu.

A łatwe to nie jest. W "Vir­tu­al Skip­per 5: 32nd Ame­ri­ca's Cup" wiatr po­tra­fi pła­tać nie­złe figle, a po­go­da zmie­nia się dość czę­sto. Cią­gle trze­ba kon­tro­lo­wać usta­wie­nie żagli, jak rów­nież kie­ru­nek, w któ­rym się pły­nie. Samo ste­ro­wa­nie jach­tem nie jest jed­nak trud­ne. Kla­wi­sze kur­so­ra po­zwa­la­ją hal­so­wać, zaś mysz­ka umoż­li­wia ma­new­ro­wa­nie oża­glo­wa­niem. Parę prób i czło­wiek za­czy­na to czuć. Póź­niej je­dy­nie zo­sta­je do­szli­fo­wa­nie drob­nych ele­men­tów, po­zwa­la­ją­cych na­brać od­po­wied­niej pręd­ko­ści (i do­bra­nie sen­sow­ne­go kursu). Co ma to wspól­ne­go z praw­dzi­wym że­glar­stwem? Mniej wię­cej tyle, ile kom­pu­te­ro­we wy­ści­gi sa­mo­cho­do­we z praw­dzi­wy­mi raj­da­mi. Niby dużo, ale tak na­praw­dę nie­wie­le. Wszyst­ko za­le­ży od tego, jakie czło­wiek ma po­dej­ście do gier.

Screen z gry "Virtual Skipper 5: 32nd America's Cup"

Do­brze cho­ciaż, że opra­wa gra­ficz­na pro­gra­mu robi wra­że­nie. Mo­de­le jach­tów są szcze­gó­ło­we i wy­glą­da­ją re­ali­stycz­nie. Woda za­cho­wu­je się w spo­sób na­tu­ral­ny, a nie­któ­re wi­docz­ki za­pie­ra­ją dech w pier­siach. I próż­no w tym wszyst­kim szu­kać no­wo­cze­snych fil­trów, które ofe­ru­ją gry ta­kiej jak "Cry­sis" czy "Far Cry 2". Pięk­no "Vir­tu­al Skip­per 5: 32nd Ame­ri­ca's Cup" ba­zu­je przede wszyst­kim na pięk­nie samej przy­ro­dy, na nie­mal fi­zycz­nym kon­tak­cie z nią, na wzbu­rzo­nych fa­lach, świe­cą­cym słoń­cu i ża­glach ło­po­czą­cych na wie­trze. Kto kocha tego typu atrak­cje, po­lu­bi też i grę.

Choć nie wszy­scy to muszą ro­zu­mieć. I, jak po­dej­rze­wam, nie wszy­scy zro­zu­mie­ją. Część gra­czy od­bi­je się od pro­gra­mu ni­czym nie­wy­so­ki na­past­nik od ro­słe­go obroń­cy. Lu­dzie ci po­wie­dzą, że gra jest nudna, że nic się w niej nie dzie­je, a ry­wa­li­za­cja nie przy­no­si sa­tys­fak­cji. Za­wie­dze­ni mogą też być że­glar­scy tra­dy­cjo­na­li­ści, któ­rzy muszą czuć bryzę na wła­snej twa­rzy, by się do­brze czuć. Ta­kich fa­jer­wer­ków pro­gram nie ofe­ru­je. Gme­ra­nie kla­wia­tu­rą nie za­stą­pi nie­raz na­praw­dę cięż­kiej walki ze ste­rem, zaś ma­cha­nie myszą - cią­gnię­cia za fał. Jed­nak wszy­scy ci, któ­rzy chcą po­ba­wić się w wir­tu­al­ne że­glar­stwo, znaj­dą w "Vir­tu­al Skip­per 5: 32nd Ame­ri­ca's Cup" to, czego ocze­ki­wa­li. Ja ba­wi­łem się nie­źle. I na­bra­łem ocho­ty na ko­lej­ną wy­pra­wę na Ma­zu­ry. A może gdzieś dalej?

Screen z gry "Virtual Skipper 5: 32nd America's Cup"