Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony, zgadzasz się na ich użycie. OK Polityka Prywatności Zaakceptuj i zamknij X

Via bank i FOZZ - Dakowski Przystawa NOWA

20-07-2015, 18:30
Aukcja w czasie sprawdzania nie była zakończona.
Cena kup teraz: 35.90 zł      Aktualna cena: 35.90 zł     
Użytkownik wolnagospodarka
numer aukcji: 5378712773
Miejscowość Kielce
Wyświetleń: 13   

Dodatkowe informacje:
Tematyka: Tajemnice, zagadki historii
Stan: Nowy
Waga (z opakowaniem): 0.40 [kg]
Okładka: miękka
Rok wydania (xxxx): 1992
Kondycja: bez śladów używania
info Niektóre dane mogą być zasłonięte. Żeby je odsłonić przepisz token po prawej stronie. captcha

Mirosław Dakowski

Jerzy Przystawa

 

Via bank i FOZZ

O rabunku finansów Polski


 


 

 


Czy miliardy FOZZ - to już „na straty”?

Beneficjenci FOZZ-u mogą już spać spokojnie?

            Trzeciego marca 2009 r. Prezydent Rzeczypospolitej przyznał Michałowi Falzmannowi Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. Nie wiem, co to znaczy, jaka waga tego orderu, ale odnotowuję. Stało się to w ramach uroczystości 90-lecia powstania Najwyższej Izby Kontroli. Może jednak Michał dostał to odznaczenie w 20-lecie odkrycia i ujawnienia przez niego gigantycznego rabunku Polski poprzez FOZZ. Jak widać jednak, widocznie uznano, że taki gest nie jest już niebezpieczny, że nie może już zaszkodzić beneficjentom tego rabunku ani ich dzieciom.

            Taki też był wydźwięk programu red. Bronisława Wildsteina „FOZZ - dwadzieścia lat później”

            Bronisława Wildsteina interpretacja rabunku poprzez FOZZ.

            W końcu lutego 2009 wyemitowano program red. BW „FOZZ – dwadzieścia lat później”. Musiałem to obejrzeć, tak ze względu na znajomy mi temat, jak i na to, że „robiłem tam” za tło dla elokwencji i błyskotliwości red. Wildsteina.

            Program pełen ludzi przedstawionych jako „dziennikarze śledczy”. Ludzie ci w czasie epopei Michała Falzmanna i skrajnie trudnego ujawniania w mediach tego rabunku (1990-91) żadnych „śledztw” nie prowadzili, a jeśli coś nowego się (może) dowiedzieli, to chowali to skrzętnie pod siebie. Myślę tu np. o red. Jachowiczu, którego wkład w przybliżenie opinii mechanizmów rabunku poprzez FOZZ jest zerowy. Dużo mówił też jakiś „dziennikarz śledczy” z Polityki (nazwiska nie zapisałem), którego konkluzje skrótowo da się ująć następująco: „Były oburzające błędy i zaniedbania (wypaczenia?), które spowodowały, że pewna część z sum długów PRL wykupywanych nielegalnie przez Żemka i kolegów, przykleiła się pośrednikom do rąk. No, ale teraz już to wiemy, widzimy, Żemek i jego kompania zostali (choć za późno) osądzeni i skazani, więc to wszystko już przeszło do historii” .

            W studio u Bronisława Wildsteina mówił o sprawie również dr. Sławomir Cenckiewicz. Na podstawie dokumentów dostępnych w IPN lub Raportu o WSI zwanego „Raportem Macierewicza”. Dotyczy to działalności „Grupy Y” w WSI. Należy jednak wziąć pod uwagę, że dr. Cenckiewicz jest historykiem, a nie ekonomistą. To ograniczyło jego wypowiedź do spraw dostępnych w archiwach. A tu potrzebny by był „ekonomista kryminalny”. Red. BW był przed programem z ekipą u prof. J. Przystawy we Wrocławiu, ale jego (JP) wypowiedzi zostały wycięte, wyeliminowane. Moje wypowiedzi zostały okrojone do spraw anegdotycznych i wspomnieniowych. Część z nich zresztą została przetworzona i wyszła z wymownych ust samego B. Wildsteina. Jako sukces programu należy zapisać, że wreszcie, po 20-tu latach, mówiono (lub pozwolono mówić) o roli Michała Falzmanna w rozpoznaniu, analizie i ujawnieniu tego planu rabunku i jego realizacji.

            Przytoczę wyjątek z dokumentu NIK (notatka służbowa Michała Falzmanna nr. 18), podany w naszej z J. Przystawa książce o FOZZ. O ile wiem, dwadzieścia trzy dokumenty inspektora NIK MF „znikły” z Archiwum NIK (stan na koniec prezesury Lecha Kaczyńskiego).      Ministrowie, prezesi (z książki Via bank i FOZZ, str. 75)

1 czerwca [1990, MD] Michał Falzmann sporządził następującą Notatkę służbową Nr 18:

W dniu 1991.05.31 wraz z głównym specjalistą NIK Jerzym Zbiegniewskim przeprowadziłem rozmowy z niżej wymienionymi osobami, od których uzyskałem informacje:

            A) Od prezesa Narodowego Banku Polskiego Grzegorza Wójtowicza

            - nie jest możliwe do dnia 31 maja br. uzyskanie przez kontrolujących z NIK wglądu w procedurę deponowania do Skarbca Emisyjnego 10-ciu polskich skryptów dłużnych wystawionych na rzecz Wielostronnej Agencji Gwarancji Inwestycyjnych (MIGA);

            - nie jest możliwe sprawdzenie, czy w Skarbcu Emisyjnym znajdują się wyżej wymienione skrypty dłużne, wystawione na kwotę 864 tys. dolarów USA, nie wystawiono not wewnętrznych NBP, co spowodowało nie ujawnienie w księgach NBP złożenia do depozytu skryptów;

            B) od wiceministrów Ministerstwa Finansów Wojciecha Misiąga i Janusza Sawickiego.

- minister finansów nie zabezpieczył windykacji polskich należności, jakie powstały w związku z tak zwanym "zadłużeniem polskim";

- nie istnieje kontrola strumienia kapitału wpływającego i wypływającego z Polski. Częściowy ślad ruchu kapitału pochodzenia nie polskiego widać w postaci różnicy pomiędzy strumieniem pieniędzy z tytułu zapłat za wyeksportowane towary i usługi, a strumieniem pieniądza, jaki wpłynął do systemu polskich banków: szacowany, w 1990 roku na 2 lub 3 mld USD;

- urząd ministra finansów nie kontroluje całości obrotów dewizowych;

- nie jest sporządzany bilans Państwa;

- nadzór nad Funduszem Obsługi Zadłużenia Zagra­nicznego ograniczył minister finansów do wniosku z maja 1990 o zmianę ustawy o likwidacji FOZZ i decyzji o odwołaniu Ob. Żemka z funkcji dyrektora;

- nie istnieje inne wytłumaczenie, poza błędami systemu rządów z ostatnich 45 lat, braku zgodności kwot zadłużenia wyrażonych w złotówkach - circa 442 biliony złotych a kwot przeliczonych na USD - circa 48,5 miliardów zarejestrowanych w różnych organach Państwa na dzień 31 grudnia 1990 r;

- obecne działania rządu zmierzają do przejęcia przez Skarb Państwa, czyli w ciężar pracy obecnego i przyszłych pokoleń, długów zagranicznych, bo na przykład przedsiębiorstwa będące ostatecznym biorcą kredytów obecnie nie dopłacą po 11 000 złotych do każdego dolara długu, jaki wykorzystały w latach 1970 czy 1980.

Wnioski:

- Prezes NBP utrudnia działania Najwyższej Izby Kontroli,

- wiceministrowie Wojciech Misiąg i Janusz Sawicki nie zapanowali nad powierzonym ich pieczy narastaniem zadłużenia (tylko w 1990 roku wzrost o 7,7 miliarda USD).

            Oczywiście fakt, że w 2009 r. nawet winni, skazani wykonawcy tego rabunku są, czy będą w najbliższym czasie na wolności, uszedł czujnego oka śledczych. „Nieuchwytny” Dariusz Tytus Przywieczerski robi przecież interesy w USA, znajdują go dziennikarze, ale „nie może znaleźć” wymiar sprawiedliwości. Żemek miał właśnie zostać przedterminowo zwolniony z więzienia w RP. Te fakty nie wzbudziły choćby refleksji, że „parasol ochronny”, nawet nad prostymi wykonawcami, dalej jest rozpięty i dość szczelny. A przecież co bardziej dociekliwi mogliby z tego wyciągnąć wnioski, KTO realnie rządzi Polska AD. 2009.

O co naprawdę chodzi

            A tymczasem prof. Przystawa z dr. M. Wolfem opublikowali już przed 10-ciu laty prace z fizyki ekonomicznej. W naukowym czasopiśmie recenzowanym, a nie w gazecie. Podaję abstract i Tabelę wyników:

            Physica A 285 (2000) 220-226  www.elsevier.com/locate/physa

Violation of interest-rate parity: a Polish example

                                     Jerzy Przystawa a Marek Wolf,b

a) Institute of Theoretical Physics, University of Wrocław, Pl. Maksa Borna 9, 50-204 Wrocław, Poland

b) School of Management and Finance. ul. Pabianicka 2, 53-339 Wrocław, Poland

Abstract

The mechanism of the so-called "Bagsik Oscillator" is presented and discussed.  In essence, it is a repeated exploitation of arbitrage opportunities that resulted from a marked departure from the interest-rate parity relationship between the local Polish currency and the western currencies.

W pracy tej autorzy wykazują, że :

Bezczelne i świadome wykorzystanie ustalonego tajnie (też na przyszłość ) kursu wymiany (w tym wypadku złotego do dolara) powodowało możność rozdęcia zobowiązań państwa (w świecie bankowym, czyli wirtualnym) o dziesiątki czy setki RAZY. O tych, tajnych wtedy, ustaleniach między przedstawicielami rządu RP a Międzynarodowym Funduszem Walutowym i Bankiem Światowym wiedziało w Polsce - formalnie - tylko kilka osób: Minister Finansów (wtedy Leszek Balcerowicz), paru jego zastępców (na pewno Stefan Kawalec, Wojciech Misiąg  i Janusz Sawicki - ci dwaj równolegle  wysocy oficerowie WSI), na pewno prezes NBP (Grzegorz Wójtowicz), prezes rady nadzorczej FOZZ (D. Rosati). I chyba już.

Ci wszyscy urzędnicy znani są przecież z imienia i nazwiska, pisaliśmy o tym (tj. alarmowali) od początku, od roku 1900, ale bezskutecznie. A sąd karny nad FOZZ zajął się drobiazgami, ale „możliwymi do udowodnienia”. Czemu wątek wykorzystania wiedzy o tych tajnych umowach przez Żemka i jego ekipę nie został wyjaśniony w sprawie karnej FOZZ-u? Czemu nie skłoniono do zeznań tych paru osób ? A może należało ich zmusić? Są to osoby znające tajne umowy międzynarodowe i od początku znające możliwości oszustw, jakie ekipa FOZZ (czyli ekipa Y z WSI) uzyskała i wykorzystała. Nie mogę ICH przecież obrażać przypuszczeniem, że byli za głupi do poznania prawdy, lub za tchórzliwi do jej ujawnienia.

            Zmuszenie ich do mówienia w sądzie ujawniłoby przecież CAŁĄ PRAWDĘ o FOZZ i wielu podobnych rabunkach. Tymczasem sądy zajmowały się drobiazgami, nieprawidłowościami w obiegu dokumentów... Oczywiście odpowiednie decyzje czy uchwały sejmu, np. o „przedawnieniach” zapewniły bezkarność sprawcom rabunku. Ujawnienie osób, posłów czy ministrów, które „przykrawały” ustawy do potrzeb beneficjentów FOZZ i podobnych „afer-córek” nie jest logicznie trudne. Nawet, a szczególnie, teraz. A było to i jest konieczne.

            Te same grupy zaplanowały i prowadziły (prowadzą?) t.zw. Aferę Paliwową, też bezkarną i nie osądzoną. Jedyne, co wie bierny i biedny czytelnik, to to, że jakaś samobójczyni Blida to ofiara, a godna jest ona zostania Santo Subito... A tam trup ściele się gęsto.

TERAZ.

Widocznie kryminaliści (pomijam tytuły i rangi) mają dalej o co walczyć.

 

 

 

 

 

 

Książka nowa, nieużywana

Wydawnictwo Antyk

Rok wydania 1992

Wymiary: 144 x 204 mm

Stron: 256