Poniższe zdjęcie pokazuje przykładowe nasze
sadzonki w doniczkach P9- na dzień dzisiejszy trawa została ścięta przy ziemi.
Co robić żeby w zimie ich nie stracić?
Trawa pampasowa - Cortaderia seloana Marzeniem wielu właścicieli ogrodów
jest posiadanie tej niezwykle ozdobnej trawy; kłopot jednak w tym, że ci, którzy
już ją zdobyli, często muszą się bardzo szybko godzić z jej stratą. Moim zdaniem
wynika to jedynie z wybrania nieodpowiedniego stanowiska i niewłaściwego
zabezpieczenia na zimę. Trawa ta pochodzi z Argentyny gdzie rośnie dziko
na terenach pampy. Dobrze też czuje się w Australii, rośnie też dziko w niektórych
rejonach Europy. Dotarła i do nas i jej sadzonki pojawiają się na naszym rynku
kwiatowym ale tylko w dwóch kolorach ze względu na nasz klimat. Roślina tworzy
kępy szorstkich, szaro-zielonych liści - do wys. 160 cm - o pięknym rysunku,
pofalowanych i poskręcanych i już w tej fazie stanowi efektowny element
dekoracyjny. Dlatego zaleca się sadzić ją w miejscach eksponowanych, na trawniku
lub na tle drzew i krzewów, w pobliżu oczek wodnych jako tzw. soliter. Kwitnie
późnym latem, początkowo słabo, jednak w miarę rozrastania się coraz obficiej.
Pędy wyrastają do około 2 m wysokości i w zależności od odmiany zakończone
są wiechami białych, srebrzystych lub blado-różowych "kwiatów". Stanowią
cenny materiał do suchych bukietów i kompozycji. Stanowisko - oprócz dobrego
wyeksponowania - powinno być słoneczne i zaciszne, nie znosi przewiewu.
Sadzenie na niewielkich kopczykach zabezpiecza przed gniciem korzeni.
Poniżej podaję sposób zabezpieczenia na zimę, który od lat stosuję z dobrym
skutkiem. Późną jesienią, przed nastaniem mrozów i w suchy dzień związuję
liście w 2-3-ch miejscach w formie chochoła. Wbijam 3 paliki drewniane wokół
kępy i do nich przytwierdzam związaną trawę. Następnie owijam tę konstrukcję
matą a ziemię wokół okrywam do 30 cm suchymi liśćmi. Całość zabezpieczam
płachtą folii chroniącą roślinę przed nadmiarem wilgoci, zostawiając "górę" otwartą,
na którą należy położyć luźno "daszek" z folii. Musi on być tak uformowany,
aby był dostęp powietrza, lecz uniemożliwione namoknięcie na skutek opadów
deszczu lub śniegu. Można też z folii obwijającej chochoł utworzyć język,
który narzucamy na otwór i przypinamy odpowiednio szpilkami. Dół folii leżący
na liściach obciążam kamieniami. Wiosna w zależności od aury, w dniu
bezdeszczowym zdejmuję okrycie, obcinam suche liście i usuwam ściółkę.
W okresie do czerwca zasilam 2 razy słabym roztworem nawozów mineralnych
lub Vitahumem. My ogólnie polecamy nawóz osmocotane. Kilka granulek starcza
na okres 4 miesięcy.