W razie gdybyście się zastanawiali czy testujemy jadalne produkty, które sprzedajemy, to musimy od razu powiedzieć: tak - robimy to. Wgryzając się w czekoladowo-mrówkowy krążek nie sposób odmówić mu wspaniałego smaku. Być może dlatego, że to nie są zwykłe insekty i nie są one pokryte zwykłą czekoladą.
Absolutnie te sześcioodnóżowe słodycze nie są wykonane z byle jakich mrówek, które zalęgają się w zapomnianych torbach z cukrem. To prawdziwe szlachetne mrówki, te same które w popularnych programach przyrodniczych taszczą dużo większe od siebie patyczki w górę i w dół drzewa. Te niezwykłe zwierzęta pochwalić się też mogą technologią produkowania własnego jedzenia - uprawiają grzyb, który rośnie na zbieranych przez nie liściach.
To wszystko rzecz jasna nie ma znaczenia kiedy zajadasz się nimi zatopionymi w czekoladzie, ale być może niektórzy z Was skorzystali z wymienionych powyżej informacji. A co z czekoladą, chcielibyście wiedzieć? Cóż, mrówki zatopione są w najwykwintniejszej belgijskiej ciemnej czekoladzie, dzięki czemu całe doznanie jest słodko-gorzką orgią kubeczków smakowych.
A jeśli tego Wam za mało to musicie także wiedzieć, że każda mrówka została ręcznie uprażona przez ludność miejscowego plemienia tak, by była smaczna i chrupiąca. Mmm...mrówki! Podobno zawierają one substancje bogate w energię, więc po spożyciu takiego przysmaku będziesz pracowity jak...no cóż...jak mrówka! (Powiedz to szefowej lub szefowi a na pewno kupi Ci ten smakołyk)
Owady tego gatunku są uważane za niesłychany przysmak przez Indian Ameryki Południowej. Sugerujemy podać je jako deser po wykwintnym obiedzie, pamiętaj jednak by nie mówić swoim gościom co jedzą. Nie chodzi nam o to by oszukać nic nie podejrzewającego konsumenta, ale nie każdy potrafi zmierzyć się z prawdą.
|