Nigdy dotąd nie publikowany studyjny materiał Szczecińskiego SILENCE-Last Warrior z roku 1989 owe dzieło zostało zarejestrowane w ARP studio. Sama muzyka to doskonały Speed Thrash w klimacie wczesnych dokonań MERCILESS DEATH/EGZEKUTHOR Jeżeei lubicie MERCILESS DEATH z czasów Eternal Condemnation czy EGZEKUTHOR Hateful Subconsciousness to ten materiał sponiewiera was okrutnie
Silence to nazwa nieobca najbardziej zagorzałym maniakom czy weteranom podziemia z lat 90. ubiegłego wieku, za sprawą parającej się doom metalem ekipy z Piły. Jednak zespół noszący tę samą nazwę i firmujący demo The Last Warrior to zupełnie inna, istniejąca w latach 1988/89 grupa ze Szczecina. Jej założycielem był perkusista Gustaw, który zasiliwszy w roku 1988 Merciless Death nie miał okazji pograć w tej kapeli, ponieważ Wiechu został powołany do odbycia zasadniczej służby wojskowej, co wiązało się wówczas z dwuletnią przerwą w życiorysie, a Bodzio i Kasiarz wyjechali z Polski. Gustaw nie dał jednak za wygraną i zwerbowawszy gitarzystę Brunera zaczął tworzyć z nim materiał na demo Silence. Skład dopełnili drugi gitarzysta Katon i śpiewający basista Marek Żak i ten line-up zarejestrował w 1989 r. w szczecińskim, cieszącym się wówczas sporą renomą, studio ARP swe jedyne, jak się okazało, demo. Krótko po jego nagraniu odszedł Katon, a próby istnienia Silence w trzyosobowym składzie nieodwołalnie pogrzebało przejście Żaka do Egzekuthor. I wszystko wskazywałoby na to, że samo istnienie takiej grupy i fakt zarejestrowania przez nią demówki odejdzie w niepamięć, gdyby nie Leszek Wojnicz-Sianożęcki, którego to firma wydało owo demo na CD. Można tylko przyklasnąć tej inicjatywie, bo rzecz jest jak najbardziej godna uwagi. Jeśli ktoś pamięta w jakich obszarach muzycznych poruszali się wspomniani już Merciless Death i Egzekuthor, nie powinien być zaskoczony stylem prezentowanym przez Silence. Panowie wymiatają bowiem siarczysty speed/thrash inspirowany, co chyba było nieuchronne, zarówno dokonaniami w/w grup, jak i sceny niemieckiej tamtego okresu, by przywołać chociażby Minotaur czy wczesny Kreator. Przeważają więc szybkie, momentami wręcz blastowe tempa, perkusyjne przejścia i kanonady oraz ostre riffowanie. Nie brakuje też miarowych zwolnień i akustycznej, quasi balladowej wstawki (Last Warrior), basowej introdukcji (Dzwon bije dla mnie), a nawet dość melodyjnych partii i rozbudowanych gitarowych solówek (Noc śmierci). Bonusowe nagranie z próby jest znacznie bardziej surowe i nie tak dopracowane, co sugerowałoby, że pochodzi z pierwszego okresu istnienia Silence. Muzycy grupy nie zerwali po jej rozpadzie z muzyką, np. Marcinkowski bębnił w Blacksouls czy Merciless Death, a Żak jest obecnie basistą progresywnego zespołu Lebowski. Nagrania z The Last Warrior, nawet po masteringu dokonanym przez Krzysztofa „Korsarza” Bilińskiego brzmią może niezbyt kompatybilnie z obecnymi, sterylno-cyfrowymi produkcjami, jednak ich jakość jest co najmniej dobra, a całość tej edycji dopełnia efektowna, dopracowana szata graficzna. Zważywszy na to, że płyta została wydana w limitowanym, ręcznie numerowanym nakładzie liczącym zaledwie 333 egzemplarze, osoby zainteresowane jej posiadaniem nie powinny raczej zwlekać z podjęciem decyzji o zakupie i sfinalizowaniem transakcji, bo kolejnej okazji może po prostu nie być.