Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony, zgadzasz się na ich użycie. OK Polityka Prywatności Zaakceptuj i zamknij X

Sade Soldier of Love eko pudełko wysyłka gratis

29-02-2012, 13:03
Aukcja w czasie sprawdzania była zakończona.
Najwyzsza cena licytacji: 17.01 zł      Aktualna cena: 17.01 zł     
Użytkownik Mariusz--Gdynia
numer aukcji: 2072672127
Miejscowość gdańsk
Licytowało: 5    Wyświetleń: 77   
Koniec: 01-02-2012, 19:00

Dodatkowe informacje:
Stan: Nowy
Liczba płyt w wydaniu: jedna
Opakowanie: bez folii

info Niektóre dane mogą być zasłonięte. Żeby je odsłonić przepisz token po prawej stronie. captcha

Czasami niewiele potrzeba do szczęścia. Dokładnie 42 minuty nowej muzyki Sade. Wokalistka ze swoim zespołem nie rozpieszcza fanów. Na najnowszy album, "Soldier of Love", przyszło nam czekać 10 lat. Warte to było każdej sekundy tej dekady.

Sade zawsze była kobietą zjawiskową. Posągowo piękną, z kaszmirowym głosem tak kojącym, że niemal o właściwościach leczniczych. Dziś ma 53 lata i wciąż poraża urodą i zachwyca muzyką, którą niezmienne tworzy z tymi samymi instrumentalistami. Tak jak wcześniej, tak i teraz utwory grupy to trudna do zaszufladkowania mieszanka szlachetnego popu, R&B, elementów etnicznych, subtelnej elektroniki czasem rocka. Wszystko, za co kochaliśmy Sade znajdziemy na nowej płycie. Singlowy a zarazem tytułowy utwór może zdziwić dość mocnym bitem i sterylną produkcją, wystarczy jednak włączyć płytę, by otoczyły nas ciepłe dźwięki otwierającego "The Moon And The Skye" - trochę w stylu "King of Sorrow", trochę Stinga z najlepszych czasów, z cudnymi smykami. A to dopiero początek wspaniałej muzycznej podróży. Urokowi fortepianowego "Morning Bird" nie sposób się oprzeć a transowy, zapętlony rytm "Bring Me Home" najzwyczajniej wciąga. Walczykowe "In Another Time" przyjemnie kołysze i rozgrzewa oldschoolowym saksofonem. "Long Hard Road" to natomiast jedna z tych smutnych piosenek, które brzmią tak wspaniale, że wywołują uśmiech na twarzy. Najpiękniejszą perełkę wokalistka zostawiła na koniec - "The Safest Place" to po prostu cichutkie arcydzieło.

Nie do końca przekonuje rozbujane reggae'owo "Babyfather" z drażniącym cykającym motywem oraz wędrujące w stronę folku "Be That Easy", nie zakłócają one jednak fantastycznego wrażenia, jakie wywołuje całość. Jest w muzyce Sade idealnie wyważona mieszanka melancholii i ciepła. Doskonałe połączenie delikatnych dźwięków z silnymi emocjami. Sade jest niepowtarzalna i wyjątkowa. Taka była każda z jej poprzednich płyt, i taka jest "Soldier of Love".

Autor recenzji: Anna Szymla
Źródło: Megafon.pl