Caspian DVD odczytuje płyty CD,
VCD i DVD−V, próby wykazały,
że radzi sobie również z CD−R/
RW.
Caspian DVD nie kosztuje mało, ale
wygląda solidnie i oryginalnie. Obudowa
ma umiarkowane gabaryty, masa urządzenia jest jednak poważna. Przedni panel zrobiono z płata aluminium o grubości 5 mm, przymocowanego za pomocą dużych wkrętów imbusowych do ramy
chassis.
" Fakt, że Roksan gra dobrze, nie podlega dyskusji, pozostaje tylko odpowiedzieć na pytanie, na
ile jego brzmienie warte jest żądanej ceny. Funkcjonalność jej na pewno nie uzasadnia, pozostają walory audiofilskie.
Zwykłe płyty CD są źródłem skoncentrowanego, jednorodnego dźwięku o bardzo wysokiej analityczności i dynamice. Talent odtwarzacza ujawnia się też w odpowiednim wyważaniu akcentów. Nie da się powiedzieć, czy Caspian gra lekko, czy ciężko, bo instrumenty są najczęściej taki jak być powinny, głosy wokalistów także kreślą właściwe wielkości, a orkiestra symfoniczna potrafi przygnieść potęgą. Za to wyczuwalne jest pewne rozjaśnienie emitujące
dużo skomplikowanych, przestrzennych akcentów, budujących wrażenie otwartości i łatwości grania. Bas jest spójny, potrafi jednak, sprowokowany materiałem na płycie, wierzgnąć i kopnąć. Wykorzystanie cyfrowego wyjścia w systemie 5.1 przynosi zmianę w postaci lekkiego przyciemnienia. Góra zostaje delikatnie przygaszona, wcześniej wyrafinowane wykończenia szczegółów pojawiają się w wersji bardziej obojętnej. Przestrzenność nadal należy skomplementować, nieoceniona staje się umiejętność żonglowania dźwiękami pomiędzy wszystkimi kanałami. Efekty przemieszczają się błyskawicznie, ale docelowe ich miejsca w przestrzeni definiowane są bardzo sztywno. Także muzyka rozplanowana jest zawsze bardzo precyzyjnie za pomocą trzech przednich kanałów, w tylnych zaś robi się czasami zbyt głośno, trzeba więc bardzo uważać podczas kalibracji.
W kinowym ustawieniu bas rozwija skrzydła, nie jest już taki twardy i zdyscyplinowany. Kopie bardzo mocno, przy zbyt ofensywnym ustawieniu wzmacniacza subwoofera może zamordować. W torze wizyjnym Roksan nie użył współczesnych fajerwerków, ale obraz jest wystarczająco naturalny."