REPULSOR –Trapped In A Nightmare CD 2014
Thrash Metalowy Atak REPULSOR nabiera rozpędu jeszcze w tym roku w padnie w wasze ręce w pełnowymiarowy album REPULSOR -Trapped In A Nightmare na którym znajdziecie 6 nr z epki + trzy premierowe numery. w sumie 9 thrash metalowych pocisków między oczy !!!
Sama muzyka to doskonały bardzo energetyczny oldschool thrash metal mocno inspirowany latami 80tymi
Check "REPULSOR - Repulsive Oppressor"
Kiedy przypadkiem wpadłem w sieci na okładkę płyty nieznanego mi Repulsora, od razu skojarzyła mi się z okładkami amerykańskich kapel thrashowych pokroju Havok, brytyjskiego Gama Bomb czy brazylijskiego Violatora. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że Repulsor to polska kapela pochodząca z Gdańska, tworzona przez trzech młodych chłopaków i młócąca od trzech lat kopiący po nerach thrash metal wysokich lotów. Zawodowo wytłoczony krążek opakowany w tekturkę trafił do mnie całkiem niedawno, a już zdążył zrobić tyle obrotów, ile dobra pralka przy odwirowaniu. Te sześć kawałków, zamkniętych w nieco ponad dwudziestu minutach porywa od pierwszego wejrzenia. Jadowity, pędzący na złamanie karku Toxic Tomorrow to prawdziwy thrashowy hit do śpiewania na koncertach. Naszpikowany, tak jak i pozostałe utwory, ostrymi jak żyletki, bardzo szybkimi riffami i soczystymi solówkami jest doskonałym preludium. Następujący po nim R.M.D.H. (czyli Real Monsters Die Hard, o ile z moimi uszami wszystko w porządku), z lekko punkowym riffem, to kolejna perełka i wyciskacz potu pod sceną, jednak najmocniejszym punktem programu jest jak dla mnie To The Coven z najlepszym refrenem i riffami. Przez cały czas trwania tej EPki dominuje szybkie tempo. Bębniarz nie daje słuchaczowi odetchnąć, tłukąc swój zestaw niemiłosiernie. Chwila na oddech znajdzie się tylko przy instrumentalnym The Summoning, w którym Łukasz Styś prezentuje wyśmienitą technikę gry na gitarze i umiejętność tworzenia rzeczy nastrojowych (wpływy flamenco?). Słychać w tej krótkiej miniaturce inspiracje grą Schuldinera, a to doskonały wzorzec. Jeśli idzie o pozostałe inspiracje, to dominuje tu przede wszystkim amerykańska scena z wczesnym Exodusem i Slayerem na czele, poganianymi przez Kreatora gdzieś z okresu Extreme Aggression. W Killing Instinct, który rozpoczyna się chyba cytatem z filmu, dochodzi wręcz do tego, że zwrotki, zwłaszcza przez styl śpiewania Filipa Strzemiecznego, kojarzą mi się jednoznacznie z pierwszym albumem niedocenianego Atrophy, zaś refreny to wypisz wymaluj Slayer z płyty Hell Awaits. Odnoszę nawet wrażenie, że refren ten, czy sposób jego zaśpiewania, jest zaczerpnięty z któregoś z numerów Zabójcy, ale daruję sobie szukanie. Do grona klasyków dorzućmy jeszcze crossoverowych wariatów z Municipal Waste, lekkie podobieństwa do krakowskiego Fortress i oto mamy cały obraz Repulsora. Nic oryginalnego, nic nowego, tylko odgrzewane, ograne do bólu patenty i motywy, czyli.... to co maniacy thrashu kochają najbardziej. Ten gatunek metalu wieki temu ustalił pewne zasady i reguły, od których nie powinno się odchodzić, a zatem brak nowatorstwa i prób wprowadzania rewolucji uznaję za atut. Trapped In A Nightmare jest zatem oklepanym do bólu, przepysznym materiałem, który porywa, zachęca do machania dyńką i szaleństwa, a o to przecież w całej tej zabawie chodzi. Jestem tym materiałem zachwycony, zachęcony i chcę więcej. Zaraz po tym jak amerykańscy giganci rynku fonograficznego wyłowią kapelę i podpiszą z nią kontrakt, oczekuję pełnej płyty, jeszcze bardziej przewidywalnej i porywającej.