Hstoryczne wzmacniacze lampowe.
Maja swoje lata. Używałem ich gdy podstawowy sprzet audio musiał na jakis czas pojsc w niebyt.
Dawały rade - uszy nie krwawiły. Nie traktowałem ich jak kolekcjonerskich zabytków tylko przedmioty użytkowe.
Dlatego :
-zrobiłem porzadne zasilanie, zamiast starych prostowników selenowych żeby nie brumiło;
-wymieniłem po kondensatorze ( i chyba lampy tez)
-odpiete (mozna prywrócić) zostało wszytko od prostej sciezki audio (we/wyj) poza reg głosnosci.
-mają współczesne gniazda wejsciowe
Grają ok,lecz wymagają trochę pieczołowitości.
Mnie ratowały od ponurej ciszy przez 2 lata, a mam wysokie wymagania co do audio. Myslę że na początek drogi z lampką mogą sprawic miłą niespodziankę (kładły integry po ok 2 tys barwą i stereofonią). Wystarcza jakies stare "papierowe" kolumnienki za 100 zł.
UWAGA!
kupujez to co widzisz tzn NIE MA zadnej innej obudowy!
NIE biorę żadnej odpowiedzialności za ew porazenie prądem !
Rozumiesz to bo wiesz jak sie z tym obchdzić !
To nie jest nowa rzecz i czasami kaprysi ! Dlatego nie daję gwarancji - moge dołaczyc schemat.