OZZY OSBOURNE- Blizzard of Ozz LP Epic rec 1980 Near Mint + insert z tekstami
Debiut Ozzy’ego to klasyka, którą trzeba znać – znalazło się tu kilka jego kultowych utworów. Jednak oceniając rzecz na chłodno, można mieć pewne zastrzeżenia – do niektórych kompozycji, produkcji i wykonawstwa. Nie zapominajmy jednak, że w Black Sabbath rządzili Tony Iommi i Geezer Butler – osiągnąwszy artystyczną swobodę, Ozzy musiał zapłacić frycowe. Skład z Blizzard Of Ozz to mieszanka rutyny z młodością. Doświadczona sekcja rytmiczna Daisley-Kerslake gra tu jakby bez przekonania (perkusista „budzi się” dopiero w utworze No Bone Movies). Duże wrażenie robi za to inwencja i umiejętności techniczne młodego gitarzysty Randy’ego Rhoadsa; słychać, że szukał on inspiracji raczej w muzyce klasycznej niż w bluesie.
Rozstanie Ozzy'ego Osbourne'a z Black Sabbath wyszło korzystnie dla obu stron. Zarówno albumy Sabbath nagrane z Ronniem Jamesem Dio, jak i pierwsze solowe dokonania ich byłego wokalisty przyniosły znacznie bardziej udany materiał niż ten, który znalazł się na ostatnich wspólnych albumach - "Technical Ecstasy" i "Never Say Die!". Osbourne'owi udało się zebrać świetny skład doświadczonych muzyków: basista Bob Daisley i klawiszowiec Don Airey grali wcześniej w Rainbow a perkusista Lee Kerslake w Uriah Heep. Najmniej doświadczony wydawał się Randy Rhoads, wcześniej występujący w mało znanej grupie Quiet Riot. Okazał się jednak fenomenalnym gitarzystą - to właśnie on najbardziej błyszczy na "Blizzard of Ozz".