Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony, zgadzasz się na ich użycie. OK Polityka Prywatności Zaakceptuj i zamknij X

Nokia 1320 jedyna taka na świecie! Od 1zł BCM!

20-08-2014, 2:24
Aukcja w czasie sprawdzania nie była zakończona.
Aktualna cena: 172.50 zł     
Użytkownik Coupe2000
numer aukcji: 4489431704
Miejscowość Poznań
Licytowało: 11    Wyświetleń: 1203   
Koniec: 20-08-2014, 2:27

Dodatkowe informacje:
Liczba rdzeni procesora: dwurdzeniowy
Stan: Używany
Budowa: Standardowa
Gwarancja: Brak
System operacyjny: Windows Phone
Rozdzielczość aparatu (Mpx): 8.00
Wielkość wyświetlacza: Ponad 5 cali
Blokada simlock: Brak blokady
Dzwonki: Monofoniczne, Polifoniczne, True-tone, MP3
Komunikacja: Bluetooth, Wi-Fi, USB, LTE
Transmisja danych: GPRS, EDGE, UMTS, HSDPA
Informacje dodatkowe: Java, MMS, Odtwarzacz MP3, Obsługa video, Slot kart pamięci, Przeglądarka WWW, E-mail, Radio, Ekran dotykowy, Dyktafon, Kamera video-rozmowy, GPS

info Niektóre dane mogą być zasłonięte. Żeby je odsłonić przepisz token po prawej stronie. captcha

Jeżeli chcielibyście zakupić jedyną w swoim rodzaju Nokię 1320, albo po prostu "nie macie co robić w pracy" i przeglądacie Allegro - zapraszam do lektury. Zabierze kilka jakże bezcennych minut waszego życia. Aukcja w 100% poważna i prawdziwa. Tak jak poniższa historia mojej jedynej...najlepszej, najmojszej tysiąctrzystadwudziestki.

A było to tak. Wstałem rano 15 maja...ot zwykły czwartek jak każdy inny, tyle że tegoż właśnie dnia miałem zakupić swój nowy obiekt westchnień - Nokię 1320. Dość długo analizowałem na co zamienić XPERIĘ SP, która po aktualizacji Androida zaczęła "chodzić" równie stabilnie jak bohater Youtubowego hitu "idę albo nie idę...chyba idę" itd. - czyt. nie nadawała się do normalnego użytkowania bez garści przekleństw. I tak wybór padł na dużą Nokię z WP8.1 - bo ekran ogromny, internet szybki, system stabilny, bateria przepastnej wielkości no i cena normalna. I stało się, miałem ją, była tylko moja, nowiutka, błyszcząca, pachnąca Chińską fabryką. 

Kiedy wziąłem pierwszy raz w ręce moją 1320 wyglądałem mniej więcej tak:

Pierwszą osobą chcącą popsuć mi przyjemność z posiadania nowej miłości była...no a jakże moja kobieta! "Po co Ci taka plazma?", "Gdzie Ty to będziesz nosił, do kieszeni nie wejdzie?", "Teraz to już się dziecka z Tobą nie doczekam (bezpłodność murowana- bo rozumiecie im telefon większy, tym więcej fal emituje przy noszeniu w kieszeni). Jajka na twardo. Bezdyskusyjnie. Puściłem mimo uszu, jak prawdziwy mistrz. 

Taki był mój komentarz:


Później jeszcze kilka innych osób próbowało mnie zirytować, "po co Ci taki duży telefon","to jeszcze telefon?"- w końcu zacząłem odpowiadać, że muszę się dowartościować...wiecie mały->wielkie auto itd. Prawda jest taka, że kto nie używał telefonu z tak dużym ekranem, nie doceni jego największych zalet. Do wspaniałej większości czynnosci nie trzeba już włączać laptopa ani posiadać tabletu. Na 6" można robić cuda. Kiedy na najmojszej zainstalowałem Fifę 14 dwa dni pod rząd rzuciłem UŻkę w pracy! Kurza melodia, jak to działało, jakie było grywalne...najlepsza gra ever na komórkę (no może poza snake i space impact oraz bounce). Tak mijały dni a najmojsza nie spadła mi ani razu i była w stanie idealnym, karmiłem ją co dwa dni z gniazdka a ona odwdzięczała się najlepiej jak mogła. Rozumiecie - taki układ.

Więc cieszyłem się jak mały dzieciak, mniej więcej o tak:

I tak nadszedł 28 czerwca, Ślub i Wesele naszych znajomych. Chodziłem naładowany od rana. Znacie to uczucie - Ty wiesz, że wszystko jest okej, masz koncepcję na ubiór, masz prosty, męski plan działania:

dojazd->kościół->ślub->życzenia->wesele (picie)->spanie->kac->poprawiny (picie)->kac->powrót do domu.

Czyli jeśli plan wypali będzie tak:


Ale nieee...w dniu wesela waszych znajomych

Twoja kobieta wścieka się z byle powodu, biega do fryzjera, kwiaciarni, sklepu po rajstopy, jest wściekła sama nie wiedząc na co. A do tego macha rękoma jak mały pingwin ->

O TAK:


i wydziera się na Ciebie, że siedzisz wygodnie w fotelu nic nie robiąc i czekając na wyjazd. Super...kurza melodia, super. Wsiadamy do auta, jedziemy po kolejnych znajomych (bo po co jechać na dwa auta, skoro można jednym) no i na weselę. Siedzimy tak w czwórkę w tej czarnej puszce gorąco jak cholera, dobrze że klimatyzacja działa. Ruszamy... ale gdzie jest moja Nokia? Sprawdzam w drzwiach, pod tyłkiem (płaska, może nie czuć, że siadłem). Patrzę w lewo..a tam. Jest ona, pospieszne zatrzymanie auta. Jest. A w zasadzie była moja piękna. Tak stałem się pierwszym w Polsce właścicielem Nokia 1320 zgniecionej prowadnicą fotela (jednak nadal lubię 3drzwiówki!). Kiedy zobaczyłem popękaną szybkę i wgniecioną obudowe, zagotowałem się. Rozumiecie - chuchasz, dmuchasz, dbasz aby się nie porysowała (cieszycie się wspólnymi wieczorami z fifą 2014) a tu w jednej sekundzie tracicie wszystko. Ostatni raz byłem tak wściekły, kiedy w połowie lat 90 dostałem wieżę Sony od Mikołaja...a po przypływie radości okazało się, że ów cud techniki Mikołaj przyniósł dla całej rodziny. Rozumiecie tą wściekłość?

Moja mina była o taka:


I tym razm nie było inaczej, Nokia została wyrzucona z prawej ręki, prosto w schowek przed pasażerem, odbiła się od niego, uderzyła moją lubą a następnie spadła na dywanik. Zyskałem nowe uszkodzenia w postaci większego pająka + uwagi, że zachowuje się jak debil, nie potrafię się opanować, mam się uspokoći, robię wstyd przed znajomymi a także: "to tylko telfon", "na pewno da się naprawić itp.". Typowe dobre rady, kogoś kogo ów sprawa nie rusza a Ty masz ochotę wymordować wszystkich w promieniu kilku metrów!

A do tego wszyscy wokół Ciebie wyglądają jak ten kot:

Rozumiecie? Kupujecie sobie nowy telefon, używacie go miesiąc, jest idealny, bez ryski. Ale nie, nie możecie się nim nacieszyć, coś musi się s...popsuć. Teraz jedna sekunda niszczy wszystko. To jak dowiedzieć się, że Mikołaj nie istnieje. Taka trauma (do dziś Ci nie wybaczyłem kuzynko za tą informację w dzieciństwie). Nawet wizja wesela mnie nie pocieszyła, k...y, c...je, i różne inne epitety jechały z nami jeszcze przez 30km.

Dosłownie SHIT SHIT SHIT:


Wtedy nokia wyglądała (podświetlenie i wszystko działało, poza pająkiem na szybce):


Za to ślub i wesele były super, typowo Polska impreza, extra. Z tego miejsca pozdrawiam Monikę i Michała!

I tak.

Każdego dnia patrzyłem na ów pająk na ekranie, od budzika po ostatnią partię w Fifę przed snem. Nawet się do niego przyzwyczaiłem, czarna stała się jeszcze bardziej moja i na stałe spersonalizowana. Miałem taki permanentny broken screen effect. To dziwne, ale polubiłem ją jeszcze bardziej. Działała perfekcyjnie, poza pająkiem na ekranie.

Uspokoiłem się, musiałem z tym żyć:

Wtedy jeszcze nie przypuszczełem, że może być gorzej. Tak mijały dni, nadszedł 29 lipca (dzień po miesięcznicy z ekranem). Telefon jak zawsze leżał w pracy na stoliku. Wiecie, taki stolik na zapleczu - siadasz przy nim i jesz swoje drugie śniadanie, obiad albo odkładasz rzeczy osobiste. Pracuje sobie, pracuje no i w końcu poszedłem na zapleczę się napić i sprawdzić czy "nic nie przyszło". Chwytam najmojszą do ręki...a ona jakaś gorąca - nie daje znaku życia. Myślę sobie, co jest? Ktoś Ci coś zrobił? Zdjąłem tylny panel...a tam....WODA?! Coooo? Skąd tam woda? I dziwnie pachnie, jakoś chemicznie. Zrobiłem wewnętrzne śledźctwo. Normalnie CSI Miami, krok po kroku po nitce do kłębka....badania. Wyniki - telefon sam popełnił samobójstwo skacząc do wiadra stojącego obok stolika. Mało tego, po skoku do wiadra wyszedł, położył się grzecznie na miejsce a później wytarł do sucha (z zewnątrz).

Wtedy czułem się właśnie tak:

i tak:


Prawdziwy wynik śledzctwa jest taki. Jakaś $(%*! perfidnie (a może przypadkiem) wrzuciła najmojszą do wiadra z wodą a następnie wytarła ją do sucha i odłożyła na miejsce, bez mrugnięcia okiem. Czyżbym  był aż tak nielubiany? Nie wiem. I pewnie nigdy się nie dowiem, bo jak stwierdziłem - trzeba po prostu mieć jaja i honor, aby przyznać się do zrobienia czegoś i narażenia się na koszty. Typowo Polskie, sk.... zachowanie.

I tak używam dziś starej ( Nokii 7210, która ma dwie zalety: działa i posiada bounce'a.


Tak więc:

Licytujesz najmojszą Nokię 1320 w stanie po zgnieceniu i zalaniu. Z całym fabrycznym kompletem - czyli kolorowym pudełkiem, oryginalną ładowarką, słuchawkami, dowodem zakupu.

Oznaki działania:

Nokia włącza się (nie zawsze), da się na nią zadzwonić i na oślep odebrać połączenie. Ekran wświetla obraz, ale nie podświetla się. Miktorof, głośnik, dzwonki i wibracja działają. Telefon grzeje się i bardzo cicho burczy. Nie wiem jak dlugo taki stan rzeczy będzie miał miejsce - może nastanie dzień, kiedy czarna się nie włączy?...kto wie?

Sprzedaję z żalem i wielkim bólem serca, jako telefon uszkodzony - bez możliwości zwrotu i komentarza negatywnego. Proszę nie licytować dla żartu - nie odwołuję ofert. Powyższa historia jest prawdziwa, do celów aukcji zostały podkręcone efekty specjalne typu pingwin.

Uroczyście przyrzekam, że całą wylicytowaną na aukcji kwotę przeznaczę na zakup Nowego telefonu. Jest mi potrzebny do pracy, odbierania maili, obsługiwania Yanosika w aucie no i nocnych rozgrywek w Fifę.

Prawdopodobnie  będzie to czarna Nokia 1320.


Gwarancja producenta jest nieważna - z powodu uszkodzeń oraz kąpieli. Po zamoczeniu telefon został rozkręcony i dokładnie wysuszony. Nie wiem czy da się go naprawić.

Zdjęcia licytowanego kompletu: