|
Opis:
13 maja, roku 1630. Warunki pogodowe: dobre. Upał narasta z godziny na godzinę.
Godzina 10:00. Dziedzic Bennosuke udaje się do posiadłości Lorda Doi, w celu pokazania udanego połowu. Żadnych incydentów godnych uwagi. Jednakowoż, około południa były wojownik, będący niegdyś na usługach Lorda Geishu, stawił się pod naszą bramą. HARAKIRI Takimi słowami rozpoczyna się jeden z najlepszych filmów z gatunku jidaigeki, jaki przyszło mi oglądać. Wystarczyłoby skwitować go jednym słowem: ARCYDZIEŁO! Ale postaram się uzasadnić mój zachwyt nad tym filmem. Po pierwsze fabuła, na którą składają się trzy wzajemnie się uzupełniające i przeplatające części. Opowieść głównego bohatera imieniem Hanshiro, o jego poprzedniku imieniem Motome, który przyszedł z zamiarem popełnienia seppuku oraz wydarzenia teraźniejsze. Gdy Hanshiro pojawi się przed bramą, świat wszystkich innych bohaterów powoli acz nieubłaganie zacznie się rozpadać. Odsłaniając swe tajemnice odkrywa też sekrety innych osób, które pojawiają się w filmie w odpowiednim momencie, aby dopełnić ostatecznego wyglądu tego dzieła. Odsłaniając swoje intencje, samuraj rozjaśnia mrok skrywający swoje myśli, ale równocześnie pogłębia w ten sposób mrok spowijający filmową fabułę. Historia, bowiem od początku do końca prowadzi nas do nieuniknionego finału. Jego ciężar wisi w powietrzu od pierwszych sekund filmu. Mimo, że przez dużą część czasu akcja skupia się na rozmowach i jest wyciszona, wręcz surowa, to nastrój filmu jest tak intensywny, że nie sposób ani na chwilę pomyśleć o czymkolwiek innym niż ?Seppuku?. Co więcej, w miarę gdy misterna fabuła jest odsłaniana krok po kroku, nastrój ów jeszcze bardziej się nasila, aby w końcu eksplodować w scenach gdzie ujrzymy również wyśmienite pojedynki z katanami w roli głównej. Atmosfera filmu jest też budowana długimi ujęciami, wysmakowanymi, ale przy tym surowymi, z rzadka tylko serwującymi nam szybsze cięcie. Jednak najmocniejszym i najbardziej zapadającym w pamięć momentem filmu jest popełnienie seppuku bambusowym mieczem. Jest to ze wszech miar niezwykła scena ze względu na jej fałszywy spokój (statyczność), który niemal hipnotyzuje. Scena ta jest też zwyczajnie długa, co również sprzyja pogłębieniu intensywności nastroju. Nie sposób się od niej wprost oderwać, absolutnie skupia całą uwagę widza na filmie.
Of all Masaki Kobayashi's attacks on the cruelty and inhumanity perpetrated by authoritarian power (including The Human Condition and Samurai Rebellion), perhaps none are more brilliant than his visceral, mesmerising Harakiri [aka Seppuku].
In a magnificent performance, Tatsuya Nakadai (Yojimbo, The Face of Another, Ran) stars as Hanshiro Tsugumo, a masterless down-and-out samurai who enters the manor of Lord Iyi, requesting to commit ritual suicide on his property. Suspected of simply fishing for charity, Hanshiro is told the gruesome tale of the last samurai who made the same request but Hanshiro will not be moved...
With its intricate structure and pressure-cooker atmosphere, Kobayashi's first jidai-geki period drama is a full-scale demolition job of samurai ideals and feudal hypocrisy, filmed with artistry and surgical precision, and scored by celebrated composer Toru Takemitsu. Adapted from the same source novel in 2011 by notorious auteur Takashi Miike, the original winner of the 1963 Special Jury Prize at Cannes still stands as a startling moment in Japanese cinema.
|