Ukończył studia w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Pięknych w Poznaniu w roku 1982. Dyplom w dziedzinie plakatu i ilustracji książkowej uzyskał w pracowni prof. Waldemara Świerzego, w dziedzinie malarstwa w pracowni prof. Jana Świtki. Liczne wystawy w Polsce, Niemczech, Francji, Meksyku, Szwecji, Luksemburgu oraz nagrody. M.in. w roku 1986 Nagroda w Hollywood za plakat filmowyBallada o Narayamie oraz w roku 2007 Nagroda Artystyczna Miasta Szczecina.
Prezentowane tu dzisiaj obrazy Macieja Woltmana powstały w ostatnich pięciu latach. Są próbą wykroczenia poza oczywistość i namacalność obrazu, przezwyciężenia ciągłości banału, którym obciążone jest każde bezpośrednie spojrzenie. Woltman wyprowadza nasze widzenie poza sferę ciągłości. Zmusza, by widzieć tak, jak się mówi: rozgraniczając, uwarstwiając, oddzielając. Jest to widzenie skonceptualizowane, a głównym problemem jest nieadekwatność egzystencji. Woltman rozchodzi się z prostotą życia jako życia, przymierza się do życia jako procesu umierania. Maluje oddzielanie.
Oto Podgląd (2006, 180 x 100 cm, akryl, olej na płótnie). Nagi, młody mężczyzna nonszalancko wkłada dłonie do kieszeni wydrążonych w biodrach. Jego sylwetka wyraża pewność siebie, lecz ciało jest pozbawione twarzy. Bezduszny korpus zmierza przed siebie, gdy obok podgląda go – oddzielona od niego – zanikająca twarz. Jest dojrzała, może starcza. Wyrwana z kontekstu, ocieka czarną farbą, która brudzi chłodny, optymistyczny błękit tła. Nie ma wątpliwości: te dwa plany nie zejdą się ze sobą. Przeciwnie, ich dramatyczna obcość będzie narastać.
Niezbyt wyraźnym - pogrążającym się w niebycie tła - duchem jest w tym przypadku korpus dojrzałego mężczyzny, bowiem odrealniona jest namacalność. Cielesne są za to wyodrębnione z niego młodzieńcze spojrzenia, profile zamknięte w klatkach zaprzeszłych niemożności, impresje wspomnień. Dylemat psychofizyczny nabiera nowego wyrazu.