Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony, zgadzasz się na ich użycie. OK Polityka Prywatności Zaakceptuj i zamknij X

LASTWAR - Darkness Of Eden 92 CD 2011

03-07-2014, 17:35
Aukcja w czasie sprawdzania była zakończona.
Cena kup teraz: 19.99 zł     
Użytkownik MetalManiac2013
numer aukcji: 4370445388
Miejscowość Kraków
Wyświetleń: 10   
Koniec: 03-07-2014, 17:06

Dodatkowe informacje:
Stan: Nowy
Liczba płyt w wydaniu: jedna

info Niektóre dane mogą być zasłonięte. Żeby je odsłonić przepisz token po prawej stronie. captcha

LASTWAR - Darkness Of Eden 92 CD 2011

Po raz pierwszy na CD 2gi album LASTWAR - Darkness In Eden wydany przed laty w wersji kasetowej przez Carnage Rec w 1992 roku - tym razem poszerzony o demo z 1994 roku oraz 3 nowe utwory z demo 2010. Doskonały thrash/death w klimacie starej Sepultury, Pestillence, Slayer czy Sarcofago.

Zdecydowanie ta pozycja z katalogu Thrashing Madness, która wywołała na mojej twarzy najszerszy uśmiech. Na krążku pojawiły się wydany pierwotnie na taśmie przez Carnage Records w 1992 roku drugi – o ile w tym przypadku można użyć takiej terminologii - długograj ekipy z Węgrowca „Darkness In Eden” oraz pożegnalne demo z 1994 roku. Przed laty czołowy reprezentant sceny death/thrash metalowej w kraju i dzisiaj, szczególnie pierwszym z tych materiałów, jest w stanie zrobić na słuchaczu dobre wrażenie. Zwłaszcza na tym, któremu cieplej robi się na sercu na wspomnienie Sepultury z okresu „Beneath The Remains”, wczesnego Slayera, a nawet Sarcofago. Jest tu wszytko, czego takiej muzyce potrzeba: chłoszczące riffy, moc, odpowiednie tempo, feeling, duch tamtych czasów a także – dzisiaj mogące odrobinę razić – brzmienie dość siermiężnej wówczas w Polsce epoki. Wokalista i gitarzysta Lastwar, Michał Wąsewicz, uczynił jednak bardzo miły ukłon w stronę nabywców płyty, zamieszczając na niej smakowity bonus w postaci dwóch nowych kawałków - „Giving Life You Bring Death” oraz „Poisoner”. Dają pojęcie, jaką pozycję ten zespół mógł osiągnąć, gdyby w swoim czasie bardziej sprzyjały mu okoliczności. recenzja music.magazine.pl