Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony, zgadzasz się na ich użycie. OK Polityka Prywatności Zaakceptuj i zamknij X

KURTKA DZIECIĘCA ROZ. 122/128

20-01-2014, 19:42
Aukcja w czasie sprawdzania nie była zakończona.
Użytkownik filipekjanowski
numer aukcji: 3859080374
Miejscowość gdańsk
Wyświetleń: 6   
Koniec: 19-01-2014 19:38:07

Dodatkowe informacje:
Stan: Używany
Płeć: Uniseks
Rozmiar: 122 [см]
info Niektóre dane mogą być zasłonięte. Żeby je odsłonić przepisz token po prawej stronie. captcha

Przedmiotem aukcji - aukcji charytatywnej dla Filipka jest kurteczka zimowa. 

 

Kurtka moro. 

Rozmiar 122/128 cm. 

Zapinana jest na suwak i dodatkowo na guziki. 

Kaptur jest wyszyty ciepłym polarem, nie jest odpinany. 

Kurtka nie posiada też znaczących śladów noszenia. 

Zapraszam do licytacji :)

 

EMAIL: [zasłonięte]@czterykolory.com

 

 

 

 

Witamy na stronie aukcji Charytatywnej

dla Filipka Janowskiego


filipekFilipek to mój starszy syn, urodził się 20.09.2001r. - jako zdrowe, kochane i oczekiwane dziecko. Był mądrym, zdolnym, inteligentnym i bardzo wygadanym synkiem. Nie mógł wysiedzieć w miejscu, wszystko go interesowało, nie miał czasu na odpoczynek, spanie – miał zawsze tyle do zrobienia. Na początku 2004r. Filipek dowiedział się, że będzie miał braciszka. Cieszyliśmy się wszyscy. Filipek przychodził do mojego brzucha i mówił “Cześć Kałpelt cio robiś, jeś zupe?”, albo “Mamo, Kałpelt jest u baby Heli, bawi się tiditami”. Nie mógł się doczekać kiedy będzie mógł sie bawić z Kacperkiem, pogłaskać go, pokazać mu cały wieki świat i uczyć go życia. Niestety w wieku 2,5 lat stał się nieszczęśliwy wypadek. Został porażony prądem – jego małe serduszko przestało bić. Po reanimacji przeprowadzonej przez lekarza karetki pogotowia akcja serca wróciła. Został przewieziony do Szpitala Dziecięcego w Gdańsku przy ul. Polanki na Oddział Intensywnej Terapii, gdzie lekarze walczyli o jego życie. Mój syn był w śpiączce, a stan jego zdrowia był krytyczny. Przez 9 dni oddychał za niego respirator. Dnia 8 marca 2004r przeszedł operację-amputację 2/3 czwartego i piątego paluszka prawej ręki. Jego stan poprawił się na tyle, że lekarze skierowali go na rehabilitacją, ale cały czas był w śpiączce. Stwierdzono u niego głęboki niedowład spastyczny czterokończynowy.

Dnia 17.03.2004r. mój syn został przyjęty do Kliniki i Katedry Rehabilitacji AM w Bydgoszczy. Tam dzięki prof. J. Talarowi uwierzyłam cuda. Uwierzyłam w to, że moje kochane dziecko może być zdrowe – i nadal w to wierzę.

Od tego czasu kontynuujemy rehabilitację, która nie jest w pełni refundowana przez NFZ. Po bardzo intensywnych i wyczerpujących ćwiczeniach stan Filipka zaczął sie pomału poprawiać. Coraz lepiej pije i je. Nauczył się gryźć dzięki Princessie kokosowej. Coraz częściej się śmieje, rozgląda się. Zaczął poruszać rączkami i nóżkami – niestety są to ruchy mimowolne. Filipek bardzo dobrze reaguje na na zabawy z młodszym braciszkiem. Filip lepiej kontroluje trzymanie głowy, zmniejszyło się jego napięcie mięśniowe. Wykonuje coraz więcej ruchów nóżkami i rękoma, już kilka razy przewrócił się z plecków na boczek.

Jest troszkę inaczej niż się spodziewałam. To Kacperek uczy Filipka gryźć, pić, pomaga mu w zabawie. Podnosi Filipa rączkę, pomaga mu włączyć zabawkę i mówi “Mama Filipek sam włączył. On umie.”

Filip jest dzieckiem leżącym – nie chodzi, nie siedzi, nie mówi. Ale widzi, słyszy i wszystko rozumie. Ze względu na swoją niepełnosprawność może się przemieszczać wyłącznie w specjalistycznym wózku przy pomocy innej osoby. Potrzebuje stałej opieki, pielęgnacji i dużo rehabilitacji, a niestety nie jest ona w większości refundowana przez NFZ.

Mieszkam z obydwoma synami na strychu domu na wsi . Nie ma podjazdu, Filipka trzeba wnosić i znosić po wąskich schodach. Mój pierwszy mąż niestety nie poradził sobie ze stresem, obowiązkami związanymi z posiadaniem niepełnosprawnego dziecka i odszedł.

 

Moje dzieci są dla mnie całym światem, kocham je nad życie. Zawsze myślałam, że nie ma żywszego dziecka niż Filipek dopóki nie urodziłam Kacperka. To on daje mi siłę, napędza do życia i mówi “Mama posadź Filipka na nocnik. Przecież On musi sie nauczyć robić siusiu.” Wiem, że Filip kocha braciszka, bo pozwala mu robić takie rzeczy których nikt inny nie może zrobić. A Kacperek, jak dostanie ciasteczko to prosi o drugie dla Filipka, jak ktoś źle trzyma braciszka to pokazuje jak to się robi. I mówi “Nie płacz Filipku, jestem przy Tobie. Jesteś dzielny.”

Kocham moich małych facetów takimi jakimi są, a nie jakimi mogli by być. Są wspaniali, wyjątkowi, jedyni.

 


 

 

 

Wpłaty za wylicytowane przedmioty proszę kierować na nr konta fundacji:

Fundacja dzieciom ,,Zdążyć z Pomocą”

Ul.Łomiańska 5 , 01-685 Warszawa

Bank PEKAO S.A. 1. O/Warszawa

13 1240 [zasłonięte] 1[zasłonięte]0371110 [zasłonięte] 176008

Tytułem: cele statutowe 10919


Jak jeszcze możesz pomóc

odwiedź stronę Filipa

czterykolorykropkacom

Przekaż 1%

Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”

KRS : 000[zasłonięte]7904

nr . Konta 15 1060 [zasłonięte] 0[zasłonięte]0760010 [zasłonięte] 001815

tytułem: Janowski Filip Piotr 10919