No i mamy kolejną świetną płytę Priest. Screaming For Vengeance doczekała się i sukcesu komercyjnego i uznania w świecie rocka, często będąc wymieniana wśród najważniejszych albumów w historii heavy metalu.
Screaming For Vengeance należy do tych płyt, które łączą w sobie cechy komercyjnej chwytliwości i nieokiełznanej heavy metalowej mocy. Jest mnóstwo świetnego riffowania, fantastycznych solówek Tiptona i Downinga oraz doskonałych interpretacji Halforda. Przy całej swojej kiczowatości okładka albumu udanie oddaje charakter Priest: gwałtowny, ostry, pokryty twardą, metalową powłoką.
Na początku wita słuchacza klimatyczne gitarowe intro The Hellion, przechodzące w żywiołowy Electric Eye. Potem jest zadziorny Riding on the Wind, jeszcze więcej impetu ma rozpędzony utwór tytułowy, a pełno żaru i mocy jest w kończącym płytę, nieco wolniejszym Devil's Child. Bardziej przyjazne komercyjnym stacjom oblicze Judas Priest mamy w Bloodstone czy (Take These) Chains autorstwa Boba Halligana Jr. Największym hitem z płyty był You've Got Another Thing Comin' oparty na tłumionym riffie, który jednak nigdy mnie tak do końca nie przekonał. Myślę, że na Screaming For Vengeance jest sporo ciekawszych pozycji, ale cóż - w skali ogólnoświatowej jest to po prostu klasyka.
Screaming For Vengeance to kolejny album Priest, który określić należy jako "jazda obowiązkowa" dla fana klasycznego heavy metalu.