Czkawka nie nadaje się do niczego. Wśród rosłych Wikingów wygląda jak zapałka w lesie, nie potrafi utrzymać młota, w dodatku jest nieporadny i psuje wszystko, gdziekolwiek się pojawi. Jego ojciec wstydzi się takiego potomka, który wyglądem i siłą charakteru przypomina raczej emo dzieciaka z MTV niż wyszkolonego pogromcę smoków. Serce młodego chłopca okaże się jednak znacznie większe niż pięść kruszących skały Skandynawów. Czkawce uda się bowiem okiełznać, a co więcej zrozumieć najniebezpieczniejszą bestię w przestworzach – Nocną Furię. "Jak wytresować smoka" jest miłą niespodzianką dla osób, które zdążyły już przyzwyczaić się do charakterystycznego stylu studia DreamWorks, następnie znudzić się im, a potem zirytować. Żonglerka cytatami zapewnia świetną zabawę, ale po dłuższym czasie bywa uciążliwa. Ciepła, wzruszająca opowieść o chłopcu, który uciera nosa największym kozakom we wsi i robi to wyłącznie za sprawą swojej wrażliwej natury, niesie ze sobą niewymuszone przesłanie, że to nie tężyzna fizyczna stanowi siłę człowieka, a jego serce i intelekt. Tak prosty, ale jednak nie banalny morał z łatwością przypisać by można twórcom wytwórni Disneya. Co najważniejsze, temperatura wypowiedzi krytyków, którzy animację obejrzeli, świadczy o tym, że DreamWorks obrał właściwą drogę, z korzyścią zarówno dla producentów, jak i widzów.
Płytę dostałem do TV 3D lecz nie mam odtwarzacza Blu-ray lecze nie mam takowego :)
Film nowy nie otwarty w folii - Zapraszam