Sofa, 2003, stan db+
Ingebrigt Haker Flaten - Double Bass
Kiedy biorę do rąk solową płytę kontrabasisty, nie mogę uwolnić się od wspomnienia słów z wkładki do takiej właśnie płyty Michaela Formanka: "Dziękuję wszystkim tym, którzy nie powiedzieli: Solo bas? Naprawdę?". No właśnie, istnieje chyba nadal swego rodzaju przyzwyczajenie, żeby tego typu płyty traktować jako płyty dziwne.
Tymczasem znam przynajmniej jeden powód, dla którego właśnie solowe płyty kontrabasistów powinny dziwić najmniej. Bertram Turetzky, teoretyk oraz wirtuoz kontrabasu, przekonuje, że sposób podejścia do kontrabasu, do jakiego przyzwyczaili nas tacy muzycy jak Barry Guy, Peter Kowald, Barre Phillips czy Mark Dresser, ma związek z przełomem, jaki dokonał się w okolicy połowy XX wieku. Polegał on, w największym skrócie, na tym, że o kontrabasie zaczęto myśleć jak o instrumencie solowym. Solowym, czyli takim, który może stać się podstawą bardzo mocno zindywidualizowanej wypowiedzi redefiniującej, a nie tylko wypełniającej, określoną funkcję w orkiestrze. Tylko dzięki temu London Jazz Composers Barry Guya brzmi tak, jak brzmi, a zaproszenie Petera Kowalda do sekcji rytmicznej nie skończy się trzymaniem time'u. Pomimo naszych przyzwyczajeń, płyty solowe kontrabasistów wcale nie należą do rzadkości. Wydawali je i Dresser, i Kowald, i Guy i wielu innych. Teraz dołącza do nich – bo to właśnie do ich tradycji odwołuje się doskonały norweski kontrabasista – Haker Flaten. Czy z powodzeniem? Oczywiście na tej płycie nie ma błędów ani ogranych rozwiązań, zapoznajemy się z całym spektrum możliwości użycia kontrabasu. W przypadku muzyków tej klasy tego typu wpadki raczej się nie zdarzają. Z pewnością jest to świetna muzyka. Z wielu punktów widzenia to wystarczy. I to dobrze. Ja również będę wracał do niej chętnie. Przy okazji słuchania płyt solowych nie należy jednak zapominać o słowach Turetzky'ego. Są one także świadectwem zaawansowania pracy nad własnym językiem. Niejako poza tym, czy sama muzyka nas przekonuje, czy nie. Słuchając tak tradycyjnych płyt jak "Am I Bothering You?" Formanka, czy takich pereł awangardowego kontrabasu jak "Innvocation" Dressera, nie mam wątpliwości, że wynikają one z długich studiów nad instrumentem. Nad jego dynamiką, nad jego brzmieniem i, przede wszystkim, nad możliwościami ich wykorzystania. Mam wtedy wrażenie, że muzyk myśli tym instrumentem, że posiadł specyficzny rodzaj kontroli, który przejawia się w niezwykle wyrazistej, intymnej, dojrzałej i wyczerpującej wypowiedzi. Haker Flaten nadal nad tym pracuje. Czasem wychodzą rzeczy fenomenalne (otwierający, dwuminutowy utwór jest właściwie wystarczającym argumentem za nabyciem tej płyty...), czasem raczej warsztatowe, nawet jeśli jest to warsztat imponujący. Powtarzam więc: to świetny materiał. Ale czy to wystarczy? Że Haker Flaten zagra dobrze – to było z góry jasne.
Michał Libera (Jazz&Classics)