|
Humor śląski i góralski
Autor: Bogusław Skowron (red.)
Wydawca: AD OCULOS
ISBN:[zasłonięte]978-83792-06-1
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 184
Oprawa: miękka
Format: 12,5 x 19,5
Wydanie: 1
Wysyłka w ciągu 24 godzin
EAN: 978[zasłonięte][zasłonięte]27920
Humor śląski i góralski z dwóch różniących się geograficznie regionów, ale poczucie humoru mają bardzo zdrowe, krzepkie i zaskakujące.
Górnicy, emigranci, pijacy, dzieciaki, gaździny, bacowie, owieczki, owczarki, cepry. W tych anegdotach odbija się jak w lustrze nasze życie: narodziny dzieci, praca, emigracja, sąsiedzi, problemy, religia, sprawy prywatne i narodowe.
"Odśmieszacze” pozwalają się oderwać od codzienności. Sprawiają, że uśmiech a, czasem szczery głośny śmiech poprawiają nam samopoczucie.
Jeden bezrobotny chodził roboty szukać i co dzień rano wstępował do kościoła i prosił św. Antoniego o pomoc. Jak już stracił cierpliwość pado roz do figury:
- Święty Antoni, jeśli mi do wtorku nie znajdziesz pracy, to cię potrzaskom.
W kościele był kościelny i usłyszał tę groźbę. Jak przyszedł wtorek, kościelny schował tę wielką figurę a na to miejsce postawił taką małą. Som zaś schował się za filar.
Przychodzi bezrobotny, widzi tę małą figurkę i pyto:
- Sroła a kaj ojciec?
- Roboty poszli szukać – odpowiedział kościelny.
Roz Antek i Francek wyjechali se do Paryża. Siedli se w takim fajnym lokalu i chcieli coś dobrego zjeść, jednak Antek się boł, że się z kelnerem nie dogadają, bo przece nie znają francuskiego.
- Nic się nie bój Antek – pado Francek. –Jo znom francuski i jak ino kelner przyjdzie to zaroz wszystko zamówię.
No i przyszedł kelner i Francek pado:
- La kelner, dwa razy la supa, la kotlet, la kapusta, la lody i la piwo.
Kelner zamówienie przyjął, przyniósł objod, zjedli i chcieli płacić.
La kelner- zawołał Francek – la płacić.
Kelner wypisywał rachunek a Francek pado do Antka:
- No i widzisz, takeś się bał, a jo przecę umię po francusku. Widzisz to trzeba ino przed każdym słowem dodać „la”
A na to kelner: - Ty byś pieronie głodny chodził, jak by jo nie był z Siemianowic!
Przychodzi turysta do bacy na Polanie Chochołowskiej:
- Baco, macie tu wrzątek?
- Jest, ino zimny.
- Baco pyta turysta, czy twój konik kurzy fajkę?
- Nie.
- No, to ci się szopa pali.
|