Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony, zgadzasz się na ich użycie. OK Polityka Prywatności Zaakceptuj i zamknij X

FUN LOVIN` CRIMINALS - COME FIND YOURSELF

24-07-2012, 7:16
Aukcja w czasie sprawdzania była zakończona.
Najwyzsza cena licytacji: 14 zł      Aktualna cena: 14 zł     
Użytkownik Withershins
numer aukcji: 2446880242
Miejscowość gdańsk
Licytowało: 1    Wyświetleń: 13   
Koniec: 05-07-2012, 16:05

Dodatkowe informacje:
Stan: Używany
Liczba płyt w wydaniu: jedna
Opakowanie: bez folii

info Niektóre dane mogą być zasłonięte. Żeby je odsłonić przepisz token po prawej stronie. captcha

FUN LOVIN` CRIMINALS - COME FIND YOURSELF

ORYGINALNE , PIERWSZE WYDANIE  SYGNOWANE BY CHRYSALIS RECORDS 1996 R.

STAN .. DROBNE RYSKI BEZ WPŁYWU NA JAKOŚC ODTWARZANIA ....

ABSOLUTNE POGRANICZE MUZY FUNK I FUNK ROCKA .....

Wszystko zaczęło się w roku 1993 w Rave club Limelight. Wtedy to spotkały się trzy „podpory” przyszłego Fun Lovin’ Criminals, które miało zostać za dwa lata bardzo znanym zespołem na całym świecie.
Huey pracował w barze, Fast był kasjerem, a Steve zajmował się public relations. Zamieszkali razem w Chelsea. Będąc pod dużym wpływem muzyki z jaką stykali się na co dzień w klubie Limelight, zaczęli przygrywać w domu na perkusji i keyboardzie tworząc swój własny styl techno o którym teraz wstydzą się nawet mówić. Na szczęście Huey zaczął im akompaniować na gitarze, grając coś podobnego do bluesa. Grali swój „kryminalny hip hop”, oglądając stare policyjne filmy z wyłączoną fonią.
Po dwóch latach zdecydowali, że chcą pokazać to co robią, większej grupie ludzi. Pierwszymi ich słuchaczami została garstka osób, które przypadkiem zjawiły się w Limelight. Koncert trwał 10 minut. Jednak niecały miesiąc później panowie siedzieli już w studiu z podpisanym z EMI kontraktem w kieszeni. Bo jedną z dziesięciu osób, które obejrzały ich pierwszy występ, był Davitt Sigerson - dyrektor EMI…

Pierwsza płyta Fun Lovin’ Criminals - „Come Find Yourself” - ukazała się 20.05.96 roku i od razu zapewniła zespołowi pewną pozycję. Album ten nagrali w pięć dni, jednak wytwórnia kazała im wrócić do studia na następne trzy tygodnie, stwierdziwszy, że nikt nie nagrywa całej płyty w tak krótkim czasie. Zespół posłusznie zamknął się więc w studiu raz jeszcze. Oglądali filmy, zapijali się na umór i biegali po włoskie jedzenie, ponieważ akurat za rogiem mieli włoską dzielnicę. Po kilkunastu dniach byli już tak znudzeni, że skonstruowali gigantyczną katapultę na dachu swojego domu. Strzelali z niej jajkami i owocami. „Nie robiliśmy nic, co miałoby związek z muzyką.” - mówi Huey - „Piosenki były przecież już dawno skończone”.

Oczekiwania wobec kolejnej płyty - „100% Colombian” - były po tak dobrym początku ogromne. Na krążku znalazły się m.in.: singiel „Love Unlimited” (czyli Barry White), „Big Night Out” i „Korean Bodega”.

Kolejnym albumem była płyta „Mimosa” – w pełni ukazująca fascynację latami 30-tymi, którą widać było już na poprzednim krążku. Ostre rockowe gitary zastąpione zostały bujającymi, swingowymi rytmami; hip-hopowo wykrzykiwane refreny ustąpiły miejsca spokojnie nuconym, wręcz mruczanym wersom; rock’n’rollową energię zastąpił niespotykany klimat - klimat gangsterskiego półświatka Nowego Jorku sprzed 70-u lat. „Mimosa” utrzymana jest w tej właśnie stylistyce i składa się w większości z kawałków ze stron B dotychczas wydanych singli oraz trzech nowych utworów. Jest tam kilka coverów – typowo bluesowych „Couldn’t Get It Right” Climax Blues Band i „We Have All The Time In The World” Louisa Armstronga, klasycznego „Summer Wind” Franka Sinatry, ale także ostry, rockowy kawałek Ozzy’ego Osobourna „Crazy Train”. Oprócz przeróbek piosenek innych wykonawców znajdują się tu także utwory z repertuaru zespołu, wszystkie w nowych wersjach „schmoove”. Jest więc największy chyba przebój Fun Lovin’ Criminals z pierwszej płyty - „Scooby Snacks” w spokojnej, wręcz balladowej wersji - nie ma tu już ostrej, elektrycznej gitary, mocnego, pulsującego basu i dialogów z filmów Quentina Tarantino.

W 2001 roku ukazała się kolejna płyta FLC - „Loco”. Album ten powstawał w dwóch studiach – na Hawajach i w Nowym Yorku. FLC współpracowali przy tej płycie ze swoim ulubionym kolegą, Timem Lathamem.