|
Jah jest prezydentem - skandował kilkuset tysięczny tłum - równym rytmem największego przeboju VAVAMUFFIN. Tumany kurzu w kolorze kończącego się dnia przepływały nad tłumem, a VAVAMUFFIN w fantastycznej formie doskonale kierowało tą energią. I choć muzycy nie byli długo na scenie to każda minuta z ich blisko godzinnego koncertu została wykorzystana doskonale.
Improwizowane teksty trafiały idealnie do słuchaczy, którzy tutaj, na Przystanku Woodstock przyzwyczajeni są najlepiej do przekazywania najbardziej żywiołowych reakcji - to największa nagroda dla artystów, którzy odwzajemniają to kosmiczną wręcz werwą i zaproszeniem do wspólnej zabawy. "Jah jest prezydentem zabisowaliśmy ponieważ las rąk, który uniósł się nad Przystankiem Woodstock wart był każdego obrazka. Takie koncerty pamięta się długo z obu stron."
Publiczność podziękowała gromkim „sto lat". Artyści cali w ukłonach i dobrych nastrojach. Można powiedzieć, że to typowy przystankowy koncert, ale można także stwierdzić, że VAVAMUFFIN zagrało wyjątkowo
|