Ambient, Relaksacja
Ballada, Poezja śpiewana
Blues, Rhythm'n'Blues
Country
Dance
Dla dzieci
Edukacyjne, lektury
Ethno, Folk, World music
House
Jazz, Swing
Kolędy
Metal
Muzyka alternatywna
Muzyka elektroniczna
Muzyka filmowa
Muzyka klasyczna
Nowe brzmienia
Opera
Pop
Rap, Hip-Hop
Reggae, Ska
Rock
Rock'n'roll
Single
Składanki
Soul, Funk
Techno, Trance
Doskonalenie umysłu
Pozostałe
Filmy DVD
Filmy Blu-ray
Gry PS3
Sprzęt PS3
|
The Drums
The Drums (Polska cena)
| płyta nowa |
w folii |
oryginał |
gwarancja |
| opis: |
Od dawna wielu fanów i krytyków muzycznych zadaje sobie pytanie: jaka jest recepta na stworzenie rock'n'rollowej gwiazdy? Czy w naszych post-modernistycznych czasach, gdzie wszystko już było, da się jeszcze wykreować prawdziwe ikony tej muzyki? Biorąc pod uwagę wszystkich obiecujących debiutantów, którzy pojawili się w ciągu ostatnich kilku lat, z ręką na sercu można przyznać, że tylko jedna grupa wyrasta ponad wszystkie inne: The Drums. Składająca się z czterech muzyków formacja z Nowego Jorku pojawiła się w połowie ubiegłego roku zupełnie znikąd. Brzmieli i wyglądali tak wyjątkowo, że aż trudno w to uwierzyć. The Drums mają w sobie "to coś", co tworzy naprawdę wpływowy zespół, a za co inne niezależne grupy dałyby się pokroić. Okazuje się, że by to posiąść wcale nie trzeba odkrywać Ameryki. Wystarczy zebrać czwórkę przyjaciół, mieć jasno sprecyzowaną wizję tego jak się chce brzmieć, i wielką wiarę w każdą nutę, którą się gra. Trzeba również posiadać w swoim repertuarze kilka ponadczasowych, melodyjnych hymnów. Na epce "Summertime", zawierającej zarówno anty-hymn "Let's Go Surfing", jak i chwytliwy "I Felt Stupid" The Drums łączą błyskotliwe, pełne desperacji melodie z lodowatym, okraszonym pogłosem brzmieniem. W magiczny sposób udaje im się połączyć muzykę lat sześćdziesiątych z nową falą z początku lat osiemdziesiątych oraz synth-punkiem końca tej dekady. Taka mieszanka wywołała wielkie poruszenie w mediach.
Ich historia rozpoczyna się na letnim obozie, na którym lider grupy Jonny Pierce poznał swojego przyjaciela, a potem wieloletniego współpracownika - Jacoba Grahama. Muzyczna pasja, mająca posmak rebelii, przyjaźń na dobre i na złe oraz poruszający serce angielski alternatywny rock silnie oddziaływały na młodzieńców. "Jeśli ktoś czegokolwiek tobie zabrania, powoduje to, że jeszcze bardziej się napinasz by to osiągnąć" - mówi Johnny. "Dorastałem w otoczeniu pól kukurydzy i wiejskich stodół, i to powodowało, że sam musiałem do wszystkiego dochodzić." - wtóruje Jacob.
Po tym jak Jacob przeniósł się na Florydę, otrzymał do Jonny'ego list, w którym nie było ani jednego słowa. W środku znajdowała się jedynie pochodząca sprzed lat, czarno-biała fotografia przedstawiająca chłopca niosącego pochodnię na ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich. "To zdjęcie przykuwało uwagę." - wspomina Johnny. List stał się zaczątkiem długiej wymiany fotografii i filmów wideo. Wszystkie, w ich odczuciu, miały coś istotnego do przekazania, czym należało podzielić się z przyjacielem. Wśród nich znalazły się zarówno obrazy przedstawiające walczących żołnierzy, jak i videoclipy szwedzkiego synth-popowego duetu The Embassy. Johnny wkrótce rozszerzył tę korespondencję otworzony spontanicznie portret wyimaginowanego zespołu, na który złożyły się między innymi wizerunki sportowców, gangsterów i polityków. Jacob ochrzcił tę grupę najprostszą nazwą, którą udało mu się wymyślić: The Drums. Jonny'emu pozostało jedynie przyjąć zaproszenie na Florydę, by oprócz pławienia się w upalnym słońcu, sprawdzić co wyniknie ze wspólnej pracy. Wynikiem była epka "Summertime". Dodatkowo do zespołu wciągnięto poznanego na kursie stolarskim Adama Kesslera (z którym Jonathan Pierce grał w grupie Elkland) i oraz bębniarza - Connora Hanwicka (wcześniej w Cape Of No Hope). W ten oto sposób wszystkie części wymarzonego, czteroosobowego składu grupy trafiły na swoje miejsce. Razem przygotowali program występów na żywo, który, podobnie jak okładka płyty, został przez nich w pełni, co do najdrobniejszego szczegółu, przemyślany - znalazło się tu miejsce i na arytmiczne, ekstatyczne potrząsanie przez Jacoba tamburynem, jak i nawiedzony, kaznodziejski ton Jonny'ego. Niektórym więc trudno uwierzyć w to, że grupa działa w tym składzie od niedawna.
W procesie tworzenia debiutanckiego albumu grupy zatytułowanego "The Drums", udało się uniknąć pułapek towarzyszącym sztucznie promowanym zespołom - wydawania w pospiechu dużych płyt, zaraz po tym jak pierwsze single odniosły sukces. Mimo silnej promocji, The Drums już po zaledwie kilku koncertach zyskali zwolenników we wszystkich zakątkach globu. Gdy singiel "Let's Go Surfing" nabierał siły w żagle i jego popularność opanowywała cały świat, zaczęło rosnąć zainteresowanie mediów, i wszyscy, od Rolling Stone'a po NME, zacierali ręce, nie mogąc nie zgodzić się, że mają do czynienia z najbardziej interesującym debiutem niezależnej muzyki pop od niepamiętnych czasów. The Drums szybko zagościli na okładce NME i wkrótce stali się gwiazdą wieczoru na swojej trasie, by w końcu zdobyć nagrodę Philip Hall Radar, wcześniej przyznaną grupom Franz Ferdinand i The Kaiser Chiefs. Prawdą jest jednak, że gros albumu powstało w trakcie wakacji na Florydzie. Temat lata spinał te siedem utworów we wspólną całość, nowo skomponowane bliższe będą temu co Jonny opisuje jako "trudy zimy". W związku z tym na dużą płytę weszły tylko dwa utwory z epki. Pierce, zapewnia, rozwiewając jakiekolwiek wątpliwości, że nie zrezygnowali z typowego dla siebie, ciepłego nastroju lo-fi, jednocześnie nadając nowym utworom wystarczająco dużo blasku, by mogły szturmem zdobyć rozgłośnie radiowe.
Łatwo wskazać inspiracje The Drums. Jacobowi z trudem udaje się ukryć fascynację avant-popem lat osiemdziesiątych. Trudno też nie zauważyć obsesji Jonny'ego na punkcie produkcji Phila Spectora. Doo-bop lat pięćdziesiątych i synth-pop lat osiemdziesiątych są tu wszechobecne. Trudniej jest wyjaśnić dlaczego The Drums mimo to brzmią tak nowocześnie. Czy sprawiają to użyte przez nich pętle i sample? Czy dlatego, że mamy tu do czynienia z post-modernistycznym patchworkiem odniesień? A może dlatego, że The Drums chwytają ducha, który nigdy się nie starzeje. Łączą szczęście ze smutkiem, ciemność ze światłem. [IDS62925]
|
| spis utworów: |
1. Best Friend
2. Me and the Moon
3. Let's Go Surfing
4. Book of Stories
5. Skippin' Town
6. Forever and Ever Amen
7. Down By The Water
8. It Will All End in Tears
9. We Tried
10. I Need Fun in my Life
11. I'll Never Drop My Sword
12. The Future
|
| dystrybutor: |
Universal Music |
|