Sprzedaję zmodyfikowany przeze mnie odtwarzacz Denon DCD-660 - audiofilskie, czy nawet high-end'owe brzmienie w przystępnej cenie i w/g mojej opinii zdeklasuje on znakomitą większość odtwarzaczy CD i DAC - szczególnie tych nowoczesnych, a być może także i znaczną część lampizowanych. Oryginalny Denon DCD-660, jako niewątpliwą zaletę, zawiera dobrze brzmiący filtr cyfrowy Sony z cyfrową deemfazą i dwa zacne wielobitowe przetworniki PCM61 (18 bitowy następca kultowego PCM56 i tak samo dobry), ale niestety także trzy stopnie oparte na wzmaczniaczach operacyjnych i dodatkowo jeden we wzmacniaczu słuchawkowym, oraz kiepskie niskonapięciowe zasilanie +/-5V z godnymi pożałowania kondensatorami - brzmi to bardzo słabo, a dla mnie zupełnie nieakceptowalne, bo dźwięk jest ostry, mało muzyczny, techniczny, męczący, brak mu życia, przestrzeni, słowem wszystkiego, a każda płyta brzmi podobnie - Japończyk w najgorszym tego słowa znaczeniu. Sprzedawanemu egzemplarzowi poświęciłem w sumie z tydzień pracy, eliminując wspomniane trzy stopnie oparte o op-amp (początkowo zastąpiłem je jednym, ale żaden op-amp nie dał zadowalających efektów - co przeczuwałem), zastępując je sprawdzonym aktywnym układem I/V opartym o tranzystory JFET, czerpiące prąd bezpośrednio z wyjść prądowych przetworników PCM61, pracujące w układzie otwartego źródła, w czystej domenie prądowej (gwarantującej dużą liniowość) i bez sprzężenia zwrotnego.
Jest to ewidentnie lepsze podejście od zastosowania pasywnego opornika I/V w/g koncepcji Fetyzator/Fetishizator (czy Lampizator), w którym opornik I/V najpierw transformuje prąd z PCM61 na niewielkiej wartości zmiany napięcia, aby pracujący z dużym wzmocnieniem napięciowym i przez to małą liniowością tranzystor JFET, wzmocnił ponownie sygnał, naśladując przy okazji lampowe brzmienie, tzn. eliminując wady op-amp i ogólnie wady wzmacniaczy ze sprzężeniem zwrotnym, dorzuca wady lamp, tj. znaczne zniekształcenia harmoniczne - moje rozwiązanie pozbawione jest tej wady. Obecnie brzmi to naprawdę wyśmienicie i aż boję się zestawiać go do bezpośredniego porównania z moim od 20'tu lat uwielbianym, naturalnie analogowo brzmiącym, referencyjnym i high-end'owym Pioneer PD-91, który swego czasu konkurował bezpośrednio z najlepszymi odtwarzaczami Krell, bo wiem, że może przegrać, a nie chcę go przerabiać.
Brzmienie oferowanego tu Denon DCD-660 jest żywe, pełne i naturalne, nie ma w nim krzyny ostrości (chyba że w nagraniu pojawią się wyraźne i mocne wysokie), ani podbarwionego basu - ten dźwięk nie męczy. Lokalizacja instrumentów i szerokość sceny jest bardzo dobra, a łatwość wyodrębnienia instrumentów bezproblemowa. Klarowność, bezpośredniość i wierność zaskakuje, że aż trudno uwierzyć, że różne płyty CD aż tak mocno (tj. mocniej niż mi się wydawało) różnią się brzmieniem, warsztatem muzycznym, czy sposobem masteringu. Pasmo niskie i środek, są bardzo dobre, równe, a wysokie tony mają umiar (jak w PD-91). Fabryczny Denon DCD-660 ma niewątpliwą zaletę: dużą płytkę, z wieloma nieobsadzonymi miejscami, co wykorzystałem w przeróbce, dodając: - wspomniany stopień aktywnej konwersji I/V z parownymi tranzystorami JFET (tu z uwagi na charakterystykę U-GS/I-D, najlepiej spisały się nieprodukowane już japońskie 2SK49, a typowe dla audio 2SK170 i 2SK246 odpadły), - powielacz napięcia do +28V, - aktywno-pasywny filtr zasilania +24V, - dodatkowy filtr zasilania -5V, - dodatkowe kondensatory foliowe WIMA (Denon pożałował jakichkolwiek w kilku miejscach), - dodatkowe kondensatory japońskie foliowe dużych pojemności w części cyfrowej, - dodatkowe kondensatory elektrolityczne: japońskie i Grand Sonic, a na wyjściu Elna, ponadto: - wymieniłem istniejące w części audio kondensatory na lepsze i większej pojemności, - usunąłem muteing przy włączaniu, - wstawiłem podstawkę pod op-amp we wzmacniaczu słuchawkowym, aby można było NE5532 zastąpić czymś trochę lepszym, a najlepiej buforem prądowym, a całość układu była dobierana empirycznie (rozkład mas, typy i wielkości kondensatorów, punkt pracy JFET) i polutowana jest profesjonalnie (zawodowo byłem elektronikiem, a teraz jest to moje hobby). Wyłącznik zasilania w tym modelu nie odcina prądu, więc i nie wyłącza zupełnie odtwarzacza, a jedynie zasilanie +/-5V i wygasza wyświetlacz - po mojej przeróbce teraz tylko i wyłącznie wygasza wyświetlacz podobnie jak w Pioneer PD-91 i innych klasy high-end. Odtwarzacz odtwarza poprawnie zwykłe CD jak i CD-R (nawet je najgorsze typy z hipermarketów jakie kupiłem kiedyś na próbę, których nie czyta większość odtwarzaczy), a tani i łatwo dostępny laser KSS-150A/KSS-210A, zapewni jemu długowieczność. Obudowa w przyzwoitym stanie, jest w całości metalowa (a nie w 50% plastikowa, jak w wielu Denon), góra ma zadrapania, ale nie razi w oczy, sam przód w bardzo dobrym stanie - w razie czego zawsze można nabyć inny egzemplarz w idealnym stanie i wymienić.
Transformator nie buczy, nie wydaje żadnych dźwięków, co się często zdarza w różnych odtwarzaczach.
Sprzedaję, ponieważ już zakończyłem z nim zabawę, a mam dużo odtwarzaczy, a coraz mniej miejsca i mam w planach zmodyfikować wiele innych, tak samo dobrze rokujących modeli - hobbystycznie, bo zarobkowo zupełnie się to nie opłaca. W razie pytań czekam na kontakt mailowy.