Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony, zgadzasz się na ich użycie. OK Polityka Prywatności Zaakceptuj i zamknij X

DEF LEPPARD- Adrenalize LP

22-01-2014, 19:03
Aukcja w czasie sprawdzania nie była zakończona.
Użytkownik Mercurius666
numer aukcji: 3876669201
Miejscowość Kraków
Licytowało: 2    Wyświetleń: 23   
Koniec: 18-01-2014, 21:00

Dodatkowe informacje:
Stan: Używany
Rozmiar płyty: 12 cali
Obroty: 33 rpm

info Niektóre dane mogą być zasłonięte. Żeby je odsłonić przepisz token po prawej stronie. captcha

Przyznam się, że trochę nie rozumiem ciągłego narzekania na Def Leppard. Zaskakujące, że zarzuty są za każdym razem takie same, że grupa gra miłą, przyjemną muzyczkę dla mas, że nie ma to zbyt wiele wspólnego z rockiem, że wszystko to brzmi niemal jak... Bryan Adams. I wszystko to właściwie prawda. Jednak jeśli przyjrzeć się bliżej zjawisku o nazwie Def Leppard to oprócz istotnie wielu bardzo chwytliwych, przebojowych i czasem faktycznie pop-rockowych przebojów posiadali sporo materiału mniej komercyjnego o naprawdę dużej wartości artystycznej. Aczkolwiek niemal zawsze, trzeba im to przyznać, ich muzyka była świetnie zagrana i wyprodukowana. Także Adrenalize, mimo że nagrany bez ś.p. "The Riffmaster'a" Steve'a Clark'a jest świetnym i niemal modelowym przykładem ich stylu.

Otwieracz w postaci ultraprzebojowego, ale i dość mocnego "Let's Get Rocked" jest znany chyba każdemu, kto choć trochę ogląda lub raczej oglądał MTV (jajcarski teledysk do tego utworu często się tam pojawiał). Poza tym "Let's Get Rocked" stał się obok "Pour Some Sugar On Me" wizytówką Leppardów i chyba ich największym przebojem. Dalej panowie nie spuszczają z tonu, mamy bowiem również chwytliwe, choć w warstwie muzycznej zdecydowanie ciekawsze "Heaven Is" (z intrygująco zaaranżowanymi chórkami). Następny, choć może odrobinę trywialny "Make Love Like A Man" to kolejny wielki hit, w którym w środkowej części słyszymy śpiew gitarzysty Phil'a Collen'a. Dalej jest już nieco spokojniej począwszy od "queenowo" zaczynającej się, pół-akustycznej balladki "Tonight", poprzez dedykowany zmarłemu gitarzyście Stevenowi Clarkowi mroczny i epicki "White Lighting" zadający kłam tezie, że Def Leppard to zespół bez większych ambicji i nieco bardziej rockowy, pełen emocji "Stand Up (Kick Love Into Motion)". Kolejnym bardziej rockowym fragmentem jest "Personal Property", z chwytliwą linią melodyczną i niby-melodeklamacją Elliot'a w środkowej części. Balladowy "Have You Ever Nedded Someone So Bad" to kolejny przebój z Adrenalize, choć może nie z najwyższej półki (stoi jednak "oczko" niżej od choćby "Stand Up"). Na zakończenie otrzymujemy radosny "I Wanna Touch U" (w warstwie muzycznej i wokalnej rzeczywiście nieco "adamsowski") oraz ostry, hard-rockowy "Tear It Down".

Patrząc na to co dzieje się w dzisiejszej muzyce rockowej oraz na bardziej współczesne dokonania Def Leppard można tylko się zadumać i wspomnieć Adrenalize; to był ich czas. Po tej płycie nigdy już nie osiągnęli podobnego sukcesu. Ale Adrenalize także warto posłuchać z innego, bardziej prozaicznego powodu - tam są po prostu świetne piosenki...

Wydanie Blidecon Riffola Rec stan okładki bdb stan płyty bdb płyta posiada insert z tekstami