Witam na mojej aukcji, dziś mam do zaoferowania książkę:
"CZART ZA KULBAKĄ" Sławomir Sierecki
wydawnictwo: Wydawnictwo Morskie Gdańsk stron: 128. stan książki: dobry.
Mówiono o nich, że za kulbaką, chyba więc na zadzie końskim, sadzali czarta. Obok czarta nierzadko towarzyszyła im śmierć. W kronikach nie mieli zazwyczaj ani oblicza, ani biografii. Zdarzały się oczywiście wyjątki, ale nie kwestionowały one reguły. Wyjątki te dotyczyły zresztą ludzi, którzy przypadkowo wstąpili do służby podobnej - towarzysz pancerny Mikołaj Skrzetuski (pierwowzór Jana Skrzetuskiego ze stronic Sienkiewiczowskiej Trylogii) przedarł się ze Zbaraża z wiadomościami od oblężonych, a Jerzy Franciszek Kulczycki dostarczył do obozu księcia lotaryńskiego listy z oblężonego przez Turków Wiednia i tą samą drogą, przez linie tureckie, do oblężonego miasta powrócił. Najczęściej jednak kronikarze odnotowywali ich czyny bezimiennie [...]. Bywało, że zlecenie przekazywano nie na piśmie, ale ustnie. Człowiek wysłany w podróż miał obowiązek jedynie powtórzyć usłyszane słowa albo wykonać jakieś zadanie. Zaopatrywano go wówczas w znak rozpoznawczy autorytetu, w którego imię występował. Znakiem tym bywał najczęściej sygnet, znaczony odpowiednim klejnotem [...]. Takie zlecenie było nie mniej niebezpieczne jak przewożenie listów. Tyle, że schwytanych gońców nie zabijano na miejscu, ale brano na tortury. A że dobierano ich spośród ludzi twardych i dzielnych, nawet widmo okrutnej śmierci nie zdołało z ich ust wydobyć nić więcej prócz jęku [...].
Przed zalicytowaniem koniecznie zapoznaj się ze stroną "o mnie" !!!
ODPOWIADAM NA WSZYSTKIE PYTANIA pisz na gg[zasłonięte]23279 lub dzwoń 889 [zasłonięte] 506.