Winyl 180 gr-przezroczysty.
Swing-punk’owy CRIMINAL TANGO debiutuje albumem „W granicach rozsądku”.
Płyta oddaje stołeczny klimat bikiniarzy z lat 50tych. „Karty, vodka, plugawe dowcipy i łobuzerskie wybryki, to się nazywa prawdziwe życie” .
Criminal Tango to zgraja stołecznych obiboków grających mieszankę punk rocka, rockabilly, z domieszką swingu. Zespół istnieje od Października 2010 roku. Wtedy zagrał w jeszcze niepełnym składzie debiutancki koncert w klubie Dobra Karma. Rok później zostaje wydany minialbum zespołu pt. "Warszawscy Bikiniarze". 16 luty 2013 to data premierowej płyty zespołu pt. „W granicach rozsądku”. Wydawcą krążka jest wytwórnia Fonografika.
Jak podaje lider zespołu „Płyta oddaje atmosferę stołecznych knajp lat 50tych. Zatłoczone bary przepełnione dymem papierosów, alkohol, kobiety i muzyka, płynąca z płyt winylowych. To także amerykańskie wozy, kolorowe skarpety i krawaty w bomby atomowe.”
„W granicach rozsądku” to 12 pełno grających utworów. To album z dużą ilością rock'n rolla, punkową duszą i klimatem powojennej, bikiniarskiej Warszawy....
Strona A
1. Intro
2. Ferajna grubego słuchaj
3. Vinyl słuchaj
4. Warszawscy bikiniarze
5. Uliczny rock'n roll
6. To nie ta epoka
7. Zombie
Strona B
1. Miłość to nie wszystko
2. Kryminalne tango
3. Mustang
4. Kartka z dziejów ludzkości słuchaj
5. Al Capone
6. Lucky 13
http://criminaltango.bandcamp.com
recenzja z nadchodzącego Pasażera 31:
CRIMINAL TANGO - W granicach rozsądku LP
Interesująca grupa rekonstrukcyjna :). Panowie przejrzeli second handy, zgromadzili odpowiednie stroje (choć brakuje krawatów z „gołymi babami” i kolorowych skarpet!), zrobili risercz w płytach wujka Zenka skąd wydobyli albumy Grzesiuka (i Szwagrakolaski :), przeczytali „Złego” Tyrmanda i jechane!
Chyba trochę się spóźnili, bo neo-swing i rockabilly miały swoje pięć minut dobre kilka lat temu. Wtedy mogliby zapewne błysnąć w świetle jakichś reflektorów. W dzisiejszej zblazowanej rzeczywistości ciężko wyczuć co będzie. Skoro prawdopodobnie - jak przewidział klasyk - „nic nie będzie”.
Ale ch… z klasykiem i rzeczywistością. Criminal Tango całkiem fajnie wskrzesiło brzmienie rockabilly z wyraźną odrobiną swingu, zagranego oczywiście na mocno punkowych resorach, a chwilami ze zdecydowanie punkowymi melodiami, i to raczej w klimacie polskiego 77 („Kryminalne tango”).
Ta płyta jest raczej do tańca, i to pogo a nie tanga! i jest raczej energetyczna niż klimatyczna, choć są i takie „momenty” - w przenośni i dosłownie („Miłość to nie wszystko”). Trochę to brzmi jak 25 lat temu Stan Zvezda, ale nie byłoby takie zabawne, gdyby nie ta cała warszawsko-bikinarska otoczka. Chłopaki całkiem zgrabnie wskoczyli w ten klimat. Nie James Dean, nie Elvis, ale warszawskie cwaniaki w butach na słoninie i kaszkietówkach, „chromolący socjalistyczną dyscyplinę pracy”. Jest ferajna, melina, karciochy, drobne przekręty, bikiniarski fason („Warszawscy bikiniarze”), ganiająca za nimi milicja i nawet szydercze komentarze Łapickiego z filmowych propagandówek w ramach dżingla. W celu wzbogacenia realiów i klimatu na następnej płycie polecam „Dzienniki” Tyrmanda - on się znał na bikiniarzach. Bo na razie stylizacja nie jest w 100% dopięta - policji ani autostrad w latach 50-tych w Polsce nie było, że nie wspomnę o „Psach” Pasikowskiego :).
Niemiecki fanzin się troszeczkę zagalopował z tym „pieprzeniem lokalnego patriotyzmu”, bo akurat w wersji Criminal Tango niczemu on nie szkodzi... W celu dogłębnego wejścia w klimat, kolega Dario wydał to na winylu. Niestety nie zadbał, żeby płyta trzeszczała. A co to za relikt lat 50-tych jak nie trzeszczy??? (B) (No Pasaran)
|