Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony, zgadzasz się na ich użycie. OK Polityka Prywatności Zaakceptuj i zamknij X

CD KOWALSKI HERBASZ LEMAŃCZYK SOWIŃSKI Sanktoria

08-03-2012, 5:24
Aukcja w czasie sprawdzania była zakończona.
Cena kup teraz: 39.99 zł     
Użytkownik tune_up
numer aukcji: 2104270215
Miejscowość Kraków
Wyświetleń: 16   
Koniec: 07-03-2012, 11:55

Dodatkowe informacje:
Stan: Nowy
Liczba płyt w wydaniu: jedna
Opakowanie: w folii

info Niektóre dane mogą być zasłonięte. Żeby je odsłonić przepisz token po prawej stronie. captcha

Zapraszam na inne moje aukcje.
              Warto, ponieważ koszt przesyłki jest stały, niezależnie od ilości wylicytowanych płyt.

Wydawca: Not Two, 2002
Symbol: MW 734-2

  KOWALSKI / HERBASZ / LEMAŃCZYK / SOWIŃSKI
                  Sanktoria

1. Sanktoria
2. E.D.P.T.
3. Sen o św. ptaku
4. Tryptyk
5. Świtanie


Wykonawcy:

  • Emil Kowalski - clarinet, bass clarinet
  • Dariusz Herbasz - tenor sax
  • Piotr Lemańczyk - bass
  • Tomek Sowiński - drums

Opis Diapazon:
Kiedyś, kiedy zaczynałem swoją drogę z jazzem wydawało mi się, że klarnet jako instrument jazzowy skończył swoją karierę z nastaniem Charliego Parkera. Potem naczytałem się opracowań, które jedynie mnie utwierdziły w tym przekonaniu. Jazz klarnetowy to muzyka co najwyżej swingowa, a do współczesnego jazzu niech się nie pcha bo jest tu niechciany.

Postaci jak Dolphy wydawały się kompletnymi epigonami przywiązanymi kurczowo do klarnetu, a i to basowego. Kiedy we współczesny jazz wszedłem głębiej, ba kiedy stał się on dla mnie tym gatunkiem muzyki, której słucham niemal wyłącznie, wówczas - przy moim uwielbieniu do dęciaków - okazało się jak złudne jest to przeświadczenie. Klarnet trzyma się i to trzyma mocno. No, chyba, że na myśli mamy jazz polski, bo w nim zwykle zanim się przyjmą jakieś tendencje, to lata mijają. Albo też nie mamy aż tylu instrumentalistów co na świecie. Inna sprawa, że taka ponad dwukrotnie większa liczebnie Francja zasłynęła z dwu klarnecistów: Michela Portala i Louisa Sclavisa.

Wobec tego u nas nie jest tak źle - awangardowo-yassowo-triphopowe miejsce zajmuje Mazzoll, współczesną, aczkolwiek nawiązującą do tradycji tego stylu, formę jazzu reprezentuje Emil Kowalski, choć daleko im w popularności do wspomnianych Francuzów.

Niedawno ukazała się na rynku bodaj druga płyta firmowana jego nazwiskiem. Tutaj wespół z młodszymi jazzmanami Piotrem Lemańczykiem, Dariuszem Herbaszem i Tomkiem Sowińskim. I zawsze pada to samo pytanie: i jak jest? Nieźle. Przede wszystkim ciekawie dzieje się pomiędzy basem a perkusją. Nie wiem, czy to z tego powodu, że większość kompozycji napisał basista, ale wydaje się, że jeszcze ciekawszą pracę wykonał Sowiński, czyli perkusista. Ten ostatni bowiem miejscami dwoi się i troi, by podkład perkusyjny nie brzmiał sztampowo, by nie był zwykłym beatem odgrywanym na perkusji. Ale taka jest współczesna gra na tym instrumencie. Perkusja wyemancypowała się już jakiś czas temu i odtąd każdy perkusista chce grać melodycznie - nie inaczej jest z Sowińskim. A że potrafi grać z timem świadczą także niektóre nagrania z tej płyty (E.D.P.T.). Kowalski dysponuje miękkim i głębokim tonem, ciekawie rozwija też improwizacje. Te ostatnie są też dość mocną stroną Herbasza, choć - osobiście - ton jego saksofonu nie najbardziej mi się podoba.

To czego mi brakuje, to współbrzmień obu instrumentów dętych. Ich interakcji. Muzyka najczęściej rozwijana jest na zasadzie: jedno trio (z saksofonem) - drugie trio (z klarnetem). Wydaje mi się, że o wiele ciekawiej zabrzmiałaby ta muzyka, gdyby dwaj frontmeni częściej grali równocześnie. Współbrzmienia saksofonu i klarnetu są bowiem, czego dowodzą znakomite płyty takich muzyków jak Pavone czy Ehrlich - i czego jesteśmy miejscami świadkami także i na tej płycie (Sen o św. ptaku, Tryptyk - i aż szkoda, że to niemal wyłącznie unisona), szczególnie miłe (mam nadzieję, że nie tylko memu) uchu. Druga rzecz, której mi brakuje to pewnego rodzaju energetyczna spontaniczność będąca jednak niestety udziałem jedynie najlepszych. Raczej wolne tempa, w jakiej dzieje się muzyka na tej płycie, powodują, że muzyka działa kojąco, może miejscami nawet nazbyt. Aż by się prosiło o jakiegoś mocnego kopa, lekki, niewymuszony odjazd. Jeżeli nawet jednak ani Herbasz ani Kowalski najlepszymi (w skali światowej) muzykami jeszcze nie są, to chwalebne jest to, że wraz ze swoimi kolegami z zespołu: Lemańskim i Sowińskim pokusili się o stworzenie ciekawej i to dość nowocześnie brzmiącej płyty. Ja czekam na następną.

Paweł Baranowski

Płyta CD oryginalna, nowa, zafoliowana.