BRZEMIĘ NASZEJ DOBROCI
Ion Druta
OPIS
Wydawało się, że stary sam lezie diabłu w paszczę. Nad Dniestr dotarł cały i zdrowy i na własne
oczy zobaczył to, co się wyprawiało dokoła, ale zamiast co rychlej ukryć się, jął spacerować tam i
sam brzegiem rzeki, godnie, po gospodarsku, skrzyżowawszy ręce na plecach. Naspa-
cerowawszy się do woli, wdrapał się na dużą skałę zwisającą nad rzeką i zapewne pomyślał
sobie: A może wleźć wyżej? Jak pomyślał, tak uczynił i począł wymachiwać łatanymi rękawami,
jak gdyby cały świat zapraszał do siebie w gościnę.
Stał wymachując rękami i aż dziw bierze, że ani jedna zabłąkana kula nie zechciała go uspo-
koić. Dziwne to było dlatego, że już od dwóch miesięcy, od zmroku aż do pierwszego brzasku,
obydwa brzegi Dniestru rozkwitały ostrymi językami strzałów karabinowych. Lód jęczał prze-
ciągle połykając gorące kule, zaś głębokie naddniestrzańskie doliny odpowiadały mu ze smut-
kiem, przetaczając wystrzały od pogórza do pogórza, póki łoskot ich nie cichnął gdzieś daleko nad
Czarnym Morzem.
-fragment części pierwszej
WYDAWCA
Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza
-------------------------------------
KSIĄŻKA W STANIE BARDZO DOBRYM-.
PRZYKURZONA OKŁADKA I BRZEGI KSIĄŻKI.
LEKKO POŻÓŁKŁE STRONY, ZAGIĘCIA GRZBIETU.