Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony, zgadzasz się na ich użycie. OK Polityka Prywatności Zaakceptuj i zamknij X

BRYGANTYNA MARYNISTYKA NAMALOWANA KOBALTEM GLINA

20-03-2012, 14:49
Aukcja w czasie sprawdzania nie była zakończona.
Aktualna cena: 25 zł     
Użytkownik mieszkiel
numer aukcji: 2199824639
Miejscowość Zielona Góra
Wyświetleń: 6   
Koniec: 25-03-2012 19:40:00
info Niektóre dane mogą być zasłonięte. Żeby je odsłonić przepisz token po prawej stronie. captcha

piękny marynistyczny talerzyk gliniany
dwumasztowa brygantyna - taka jakie pływały między portami Hanzy - walczy ze sztormem na wzburzonym morzu...
Talerz jest w idealnym stanie- statek jest bardzo ładnie namalowany kobaltem - ręczna robota- małe arcydzieło...
średnica 18 cm

... aby przybliżyć państwu czasy brygantyn zacytuję pewną historię- wprawdzie karaweli- czyli wiekszej jednostki...
Krótkie lecz niezwykłe były dzieje statku „Peter von Danczk”.


Nasz statek zbudowany został w Bretanii pod nazwą „Pierre de Rochelle”. Był - jak na swoje czasy - statkiem olbrzymim. Miał ponad 800 ton wyporności, mierzył sobie 51 metrów długości i 12 szerokości. Trójmasztowy statek zabierał na pokład 50 marynarzy i 300 żołnierzy. Uzbrojony był w 18 dział.



W 1462 przypłynął do Gdańska z dużym ładunkiem soli z La Rochelle, lecz uległ tam poważnemu uszkodzeniu po uderzeniu pioruna. Awaria okazała się kosztowna w naprawie i armator statku Peter de Nautis zaciągnął w Gdańsku pożyczkę. Remont trwał kilka lat. A że armator wkrótce zmarł, nie uregulowawszy długu, statek został przejęty przez miasto i przemianowany na „Peter von Danczk” (Piotr z Gdańska). W znaczący sposób wzmocnił on flotę Gdańska, bo był to wówczas największym statkiem na Bałtyku.



W 1470 statek uzbrojono i wyposażono jako statek kaperski gdańskiej floty hanzeatyckiej. Hanza prowadziła wówczas wojnę z królem Anglii Edwardem IV, na tle przywilejów handlowych. W 1471 „Peter von Danczk”, dowodzony przez gdańszczanina Berndta Pawesta, pożeglował do Brugii, skąd prowadził działania przeciw angielskiej i francuskiej flocie. W 1472 statek zakupili od miasta gdańszczanie Johann Sidinghusen, Tideman Valandt i Reinhold Niederhoff. Od 1473, pod dowództwem Pawła Beneke statek prowadził z sukcesami działania przeciw Anglii.



10 kwietnia 1473 r. z portu w Lubece „Piotr z Gdańska” wyszedł w morze w kolejny rejs. Okręt miał patrolować wody terytorialne i uczestniczyć w blokadzie brzegów angielskich. Już w pierwszych dniach rejsu zauważono na horyzoncie wielki galeon płynący pod neutralną banderą Burgundii oraz towarzyszącą mu mniejszą brygantynę. Galeon „Święty Mateusz” płynął ku brzegom Anglii.



27 kwietnia Paweł Beneke wydał rozkaz ataku. Zwinniejsza brygantyna „Święty Jerzy” przedostała się do Southampton. Beneke przeliczył się jednak, licząc na odwagę swoich ludzi. Galeon był większy od gdańskiej karaweli, lepiej uzbrojony i miał liczniejszą załogę. Marynarze i żołnierze Benekego wpadli w panikę. Beneke wygłosił wówczas słynną przemowę. Odniosła ona zamierzony skutek.



Tekst przemowy pochodzi z kroniki Reimara Kocka z ok. 1524.

(...) Żałuję, żem dożył tego dnia, kiedy oczy moje muszą patrzeć jak tylu prawych wojów i żeglarzy drży przed Włochami i woli ucieczkę. Jakaż to przyczyna napawa was taką bojaźnią? Czy nie uczciwszym byłoby gdybyśmy od wrogów naszych za wolność ojczyzny naszej życie postradali, lecz na miejscu pozostali, niźli byśmy hańbę przez wiek życia naszego znosić mieli? By nas dzieci palcami wytykały, krzycząc: To ci co się Włochom pogonić dali! Pomnijcież na to jakiej odwagi nabiorą wrogowie nasi, Angielczycy, skoro uwierzą, że oni zawsze zwyciężają, a my przegrywamy. (...) Czyżem wam wprzódy nie rzekł? Tam jest tęgi łup do wzięcia, aleć nas nieco pracy będzie on kosztował.(...)




Załoga „Świętego Mateusza” odważnie stawiła opór napastnikom. Zacięta walka zakończyła się jednak druzgocącą klęską załogi galeonu. 13 marynarzy poległo, 100 było rannych. Po abordażu zwycięzcy Gdańszczanie przyholowali zdobycz do portu Stade w biskupstwie bremeńskim. Tu dokonano podziału łupów. Znaleziono duże ilości cennych płócien, skór, jedwabnych obić, przetykanych złotem tkanin, ałunu i różnych kosztowności - łup wyceniono na około 60 000 funtów. Prawdziwym skarbem był jednak obraz Hansa Memlinga „Sąd Ostateczny”.



Po tym znakomitym zwycięstwie Beneke pożeglował do Gdańska, by przekazać należną część łupów (1/6 zgodnie z listem kaperskim przypadała Peterowi Beneke) właścicielom okrętu i uzyskać ich dyspozycje co do dalszych działań.



W następnym roku (1474) doszło do zawarcia między wojującymi stronami pokoju. Działania kaperskie zostały wstrzymane. „Peter von Danczk” został rozbrojony i powrócił na krótko na szlaki handlowe.



W 1475 r. wyruszyła z Gdańska duża flota, kierując się do Francji. W jej składzie był również nasz statek. Portem docelowym był francuski port w Bretanii – ten sam, z którego 13 lat wcześniej statek wyruszył do Gdańska z ładunkiem soli. Z tego rejsu już nie powrócił. W porcie doznał uszkodzenia tak wielkiego, że nie podjęto próby jego naprawy. Wrak rozebrano. Tak zakończyła się historia słynnej „Petera von Danczk”.