Pana Macieja tak bardzo bolały stawy, że w nocy nie mógł spać, a w dzień chodzić i stać. Uważał, że to przez to, że przed emeryturą bardzo dużo chodził i pracował na stojąco. Lekarz ortopeda po „dokładnym” obejrzeniu zdjęć rtg kazał szykować się na wymianę obu stawów biodrowych.
Napawało to p. Macieja smutkiem, bo mieszkał daleko od wszelkich usług na wiejskiej koloni 7 km od miasta. Perspektywa dwóch operacji, rekonwalescencji na wózku i o kulach oraz rehabilitacji była podwójnie niemiła, zważywszy, że p. Maciej od lat codziennie namiętnie dłubał w drzewie i nie mógł sobie wyobrazić życia bez tego krzątania po kilka godzin dziennie po swoim warsztacie.
Kiedy usłyszał o możliwości wyleczenia stawów metodami medycyny naturalnej, to pomimo, że z młodości pamiętał o takich znachorach w każdej okolicy, to jednak po 40 latach braku z tym kontaktu, nie bardzo chciał w takie rzeczy już wierzyć.
Był już bliski decyzji o nowoczesnych „endoprotezach” i gdyby chodziło o jedną, to już by było po decyzji, jednak perspektywa minimum dwóch lat rekonwalescencji sprawiła, że postanowił wpierw spróbować wyczyścić stawy jak opisuje prof. Tombak i ich już nie zanieczyszczać nieprawidłową dietą i odbudować produkcję przez organizm mazi stawowej dzięki diecie...
Siedem miesięcy stosując dietę jednocześnie dużo pił przed posiłkami zażywając … oraz …, …, …„… …„… „…i „…”.
Operacje okazały się zbędne, bo stawy od kilku lat wcale p. Macieja już nie bolą".