Podstawową ideą Army of Two jest współpraca dwóch Graczy - na jednej konsoli albo przez Sieć. Jeśli grający jest typem samotnika, pomoże mu konsola, choć to już naturalnie nie będzie to samo. Dwóch najemników odwiedza kolejne zakątki świata wspierając się nawzajem w trakcie wykonywania misji. Z grubsza rzecz traktując, gra przypomina mechaniką Gears of War - chowanie się za barierami i prowadzenie stamtąd ognia, sukcesywne zdobywanie terytorium i flankowanie przeciwnika prezentuje się bardzo podobnie. Ale już kooperacja obu komandosów wykracza poza ratowanie rannego kompana (które tu rzecz jasna również występuje, w postaci... aplikowania tamponu - tak, ja również nie bardzo rozumiem do czego pije developer). Kompan robi podpórkę pomagając nam wspiąć się na poziom wyżej, podnosi do góry na linie, trzymając tarczę osłania, pozwalając na ostrzeliwanie się zza niego. Tu możliwości działania w tandemie dopiero się zaczynają. Istotną rolę ogrywa wskaźnik Aggro (termin zaczerpnięty z gier MMORPG, oznaczający złość przeciwników skierowaną przeciwko nam). W praniu sprawdza się to dość ciekawie - im większą ilość przeciwników wykończymy w krwawym tańcu, tym bardziej wskaźnik urośnie. A im bardziej rośnie, tym większa uwaga i siły skupione na bohaterze. To daje szansę drugiemu Graczowi np. na to, by obejść skoncentrowanych na kompanie strażników i zrobić im masaż pleców z użyciem AK-47. Aggro można więc zaprzęgnąć na użytek wielu taktyk, a i tak na tym rola tego patentu się nie kończy. Naładowany do pewnego miejsca posłuży do odpalania tagowych zagrań w stylu "strzelającej wieży" (nazwa dość obrazowa) czy wariacji na tematu bullet-time'u. Albo też - co szczególnie zabawnie - do sfingowania własnej śmierci, co pozwoli odpocząć od rywali, którzy z miejsca skupią się na drugim grającym.
Wspomniane leczenie za pomocą nasiąkającego krwią tamponu można zastosować dwukrotnie w obrębie levelu, wciskając przyciski w odpowiedniej kolejności. Trzecie padnięcie na glebę oznacza zgon. Ciekawym elementem Army of Two będzie rozbudowana możliwość kustomizacji broni. Kreatory i opcje edycji od dawna są nieodłącznym punktem gier EA, tym razem postawiono właśnie na pukawki. Każdą z broni (po kilka sztuk w każdym typie: podstawowa, dodatkowa, specjalna, miotana) będzie można stuningować na kilkadziesiąt sposobów - wymienić, inkrustować, powiększyć, ozdobić itp. lufę, tłumik, magazynek, rękojeść. Kombinacji i wariantów jest mnóstwo, nie stanowi więc problemu stworzenie hybrydy w postaci rewolwerowej rączki i lufy shotguna, choć w boju taki cudak raczej się nie sprawdzi.