LP. WYDANIE COLUMBIA RECORDS 1975 NR KAT PC 33479.MADE IN USA. STAN OKŁADKI EXCELLENT- STAN PŁYTY EXCELLENT-
Trzecia płyta Aerosmith stanowi szczególnie udaną odsłonę twórczości tego zespołu w latach 70-tych, byłbym skłonny nawet uznać ten album za ich szczytowe osiągnięcie w ogóle. Przez całe lata fascynacji rockiem, niezmiennie ponad wszystko, uwielbiam energetyczne, ostre gitarowe granie, pełne chwytliwych melodii z dbałością o niebanalne muzyczne urozmaicenia i to wszystko spełnia Toys In The Attic.
Już na początku słuchacza zaskakuje niezła hard rockowa gonitwa. Utwór tytułowy wyróżnia się kapitalnym dynamicznym riffem i robi się wręcz heavy metalowo. Szkoda tylko, że Tyler w nieco zbyt trywialny sposób potraktował refren - przynajmniej z dzisiejszego punktu widzenia jest on aż nazbyt oczywisty.
Jeśli chodzi o wielkie hity, to wymienić należy przede wszystkim Walk This Way i Sweet Emotion. W pierwszym z nich mamy świetny riff, natomiast zwrotki w wykonaniu Tylera są niemalże rapowane (w latach 80-tych doczekał się i rapowej wersji). Drugi przebój Sweet Emotion to jeden z moich ulubionych w całej dyskografii zespołu. Najpierw mamy basowe intro Hamiltona, potem świetny energetyczny przebój ze świetnym riffowaniem i z gitarowym szaleństwem na końcu.
Nie zabrakło - już tradycyjnie - covera. Tym razem jest to Big Ten Inch Record Freda Weimantela (wcześniejszym wykonawcą jest Bull Moose Jackson), sięgający klimatem bluesowych korzeni zespołu. Są też żywe, wpadające w ucho utwory jak Uncle Salty, Adam's Apple czy No More, No More. Round and Round utrzymany jest w nieco wolniejszym tempie, za to brzmi ciężko, basowo, momentami kojarząc się wręcz z Black Sabbath. Album zamyka bardzo udana, klimatyczna ballada You See Me Crying wzbogacona orkiestrą.
Toys In The Attic to naprawdę perełka amerykańskiego ciężkiego grania z lat 70-tych. Koniecznie trzeba przesłuchać.