STAN 4+/5 - (DROBNE RYSKI ,OTARCIA OKŁADKI) W WIĘKSZOŚCI PŁYT WYGLĄDY JAK NOWE
Ta 3 utworowa epka pokazuje w jaką stronę idzie Tokijska ekipa i jest to bynajmniej jak najbardziej właściwy kierunek. Od samego początku panowie wchodzą na pełnej kurwie i tak jest aż do samego końca. Pierwszy track "Kage Wo Samayou" zaskakuje niesamowitą prędkością i zajebistymi riffami. Co ciekawe można złapać tutaj nawet duże fragmenty wyraźnej melodii i to nobilituje japończyków, że zdecydowali dodać tylko troszeczkę melodii i nie robić z prawdziwego hc/grindu jakiegoś beznadziejnego power cukierka. Utwór "Boutoku No Taiyo" to już pełne mistrzostwo i perfekcja. 7 minutowy kawałek od samego epickiego początku aż po późniejsze masakry i hałaśliwą zawieruchę pokazuje co 324 ma w sobie najlepszego. Niesamowity wściekły grindcore, bez żadnych usprawniaczy w postaci efektów wokalnych to rzecz jaką preferują panowie z SAN NI SHI. Płytka została bardzo klarownie wyprodukowana, jakość dźwięku jak na prawie że podziemne wydawnictwo grindcore'owe jest niesamowita. Klarowność, klarowność i jeszcze raz klarowność. Sama epka jest o wiele bardziej pociągająca niż ich pierwsza długogrająca produkcja "Boutoku No Taiyo". Wielka szkoda że takiej ekipy nie zobaczymy na żywo w Polsce tak samo jak np Holocausto Canibal. Tylko sobie wyobrażam jak mogą wyglądać koncerty takiej kapeli - czysta energia. Tymczasem pozostaje posłuchać "Across the Black Wings" żeby się dobrze wyładować i rozluźnić. Polecam wszystkim. Bezwzględnie wszystkim.