Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony, zgadzasz się na ich użycie. OK Polityka Prywatności Zaakceptuj i zamknij X

RIVERA TBR-1M 2x60wat 4U SKB CASE

23-01-2014, 11:06
Aukcja w czasie sprawdzania nie była zakończona.
Aktualna cena: 4 999 zł     
Użytkownik Flynchenberg
numer aukcji: 3855287270
Miejscowość Katowice
Wyświetleń: 69   
Koniec: 18-01-2014 11:03:15

Dodatkowe informacje:
Konstrukcja: lampowy
Stan: Używany
Waga (z opakowaniem): 30.00 [kg]
info Niektóre dane mogą być zasłonięte. Żeby je odsłonić przepisz token po prawej stronie. captcha

Witam na mojej aukcji,której przedmiotem jest wzmacniacz gitarowy
RIVERA TBR-1M Made in U.S.A.

 W zestawie case 4u,instrukcja obsługi i footswitch.
 Ogromne możliwości i profesjonalne brzmienie najwyższej klasy.
 Jest to pełna lampa o mocy 2x60W Końcówki mocy są dwie (stereo power amp).
 

Na sprzedaż egzemplarz pierwszego fabrycznie produkowanego modelu wzmacniacza Pana Rivery – TBR-1M. Wcześniej Rivera wykonywał wzmacniacze na zamówienie. Konstrukcja ta jest wynikiem potrzeb większości gitarzystów, którzy się do niego zgłaszali (m.in. Steve Lukather) w jednym zgrabnym opakowaniu. Ręcznie robiony w manufakturze Rivery w Kalifornii prawdopodobnie pod koniec lat 80tych. Na takim samym gra m.in. Artur Lesicki, tego samego wzmacniacza używał również Jarosław Śmietana. Niesamowicie uniwersalny wzmacniacz. Polecam lekturę harmony-central (http://reviews.harmony-central.com/reviews/Guitar+Amp/product/Rivera+Amplification/TBR1-M/10/1).

Jest to kontrukcja stereo 2x60watt z dwiema stereofonicznymi pętlami efektów, co w połączeniu z dużą mocą i ilością wyjść głośnikowych tworzy z niego prawdziwe monstrum sceniczne i studyjne. Wzmacniacz oparto na dwóch końcówkach mocy; oryginalnie w każdej siedziała para EL34; w sprzedawanym egzemplarzu w jednej jest para EL34, w drugiej para 6L6 (kwestia ustawienia biasu). W sekcji przedwzmacniacza pracuje 5 lamp ECC83. Wzmacniacz posiada dwa niezależne kanały 1 – podrasowany Marshall, 2 – a’la Fender. Oba mają możliwość podbicia gainu, co w sumie daje 4 osobne kanały brzmieniowe. Wzmacniacz jest zbudowany w taki sposób, że na każdym z kanałów można osiągnąć zarówno brzmienie czyste (krystalicznie! Na drugim kanale bardzo a’la Roland Jazz Chorus, a w zależności od ustawienia można osiągnąć brzmienie a’la Fender Twin Reverb) oraz przestery na pierwszym kanale bardzo przyjemny marshallowaty drive, po podbiciu mocny, ale bardzo selektywny (w stronę brzmień Steve’a Lukathera), na drugim kanale mamy do dyspozycji fenderowe czyste brzmienia przez lekki bluesowy overdrive, aż do brzmienia a’la fuzz lat 60tych. Wzmacniacz posiada wbudowany sprężynowy reverb, który można przypisać do jednego lub obu kanałów.

Ciekawostką jest pierwsza na prawo od wejścia gitarowego gałka (PCOMP), która według instrukcji obsługi jest odpowiedzialna za ustawienie pożądanej ilości sygnału jeszcze przed stopniem przedwzmacniacza, coś jakby wewnętrznie wbudowany system aktywnych przystawek – w praktyce działa jak dodatkowy gain, który znów możemy przypisać do jednego lub obu kanałów, bądź całkowicie wyłączyć.

Wzmacniacz ma niesamowite wprost możliwości kreowania brzmienia. W instrukcji obsługi jest cała tabela z brzmieniami znanych gitarzystów, które za pociągnięciem kilku gałek pojawiają się z głośników – nie sposób nie skojarzyć koncepcji Pana Rivery z najnowszymi osiągnięciami urządzeń typu POD. Wyobraź sobie jednak, że masz podobne możliwości kreowania barwy (tak jakbyś w jednym potworze miał kilkanaście wzmacniaczy), a wszystko oparte na całkowicie lampowym torze sygnału, co jak nietrudno się domyślić daje nieporównanie lepsze efekty od cyfrowych Line6 (mam najnowszego Poda X3, więc wiem co mówię).

Teraz trochę o korekcji eq. Każdy z kanałów ma pięciostopniowy filtr częstotliwości środkowych, który potrafi wywrócić pierwotnie ukręcone brzmienie „do góry nogami” (kanał 1 pokrętło SLOPE, kanał 2 sekcja TMEQ z płynnie regulowanym potencjometrem stopnia działania filtru), dodatkowo mamy do dyspozycji treble boost w obu kanałach i bass boost w kanale drugim. Cała sekcja EQ jest w pełni aktywna, co oznacza, że przekręcenie jednej gałki pociąga za sobą zmianę w reakcji kolejnych. Jest to dość trudne początkowo do opanowania, ale możliwości kreowania brzmienia są niesamowite. Na koniec mamy osobne dla obu końcówek mocy PRESENCE i FOCUS. Te ostatnie są odpowiedzialne za coś, co instrukcja opisuje jako „kontrolowanie” głośników. Teoretycznie pozwala osiągnąć takie same brzmienia na różnych paczkach. Na mojej paczce to pokrętło dodaje trochę kompresji i nieco zlewa brzmienie dodając trochę headroomu – bardzo przyjemne w graniu jazzu.

Wzmacniacz jest skonstruowany do zabudowy do RACK’a 4U.

Amp jest w bardzo dobrym stanie, wszystko jest w 100% sprawne.

Na koniec parę słów historii tego egzemplarza. Poprzedni właściciel byl technikiem koncertowym i jezdzil min. z The Cure. Byl takze perkusista w zespole, poza tym gral na gitarze w innym zespole (prawdziwy czlowiek - orkiestra! ) i od niego zostal zakupiony ten wzmacniacz ( bylo to w UK). Przerobienie z 100V na 220V odbylo sie w 2009 poprzez guru wzmacniaczy w UK, pana Johna Chanmbersa z Nottingham ( http://www.chambonino.com/), zostaly sprawdzony lampy i wzmacniacz przeszedl ogólny serwis ( z tyły jest nadal naklejka). Od tamtej pory używany był wyłącznie przeze mnie w domu w moim bardzo rozbudowanym systemie rackowym. Nie było na nim grane od tej pory żadnych koncertów, nawet nie wychodził z domu.

Obecnie wzmacniacz jest zamknięty w racku i nieużywany od 1,5 roku.

 

W razie jakichkolwiek pytań – dzwoń, odpowiem na każde: 509[zasłonięte]261 lub ślij email: [zasłonięte]@o2.pl

 

Mogę zrobić więcej zdjęć na żądanie.

 

Powodzenia!