Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony, zgadzasz się na ich użycie. OK Polityka Prywatności Zaakceptuj i zamknij X

ADAMSKI - ŁASKA BOŻA ŁASKA POŚWIĘCAJĄCA 1924

16-01-2012, 18:00
Aukcja w czasie sprawdzania była zakończona.
Aktualna cena: 40 zł     
Użytkownik ikonotheka
numer aukcji: 2027019647
Miejscowość Kraków
Wyświetleń: 8   
Koniec: 12-01-2012 19:50:00

Dodatkowe informacje:
Opis niedostępny...
info Niektóre dane mogą być zasłonięte. Żeby je odsłonić przepisz token po prawej stronie.

SłOWO WSTĘPNE.


Niema" potomka świetnego rodu, któryby z lubo¬ścią nie odczytywał tytułów rodowych i świetnych czynów swych ojców. Jeśli sarn podniosłe posiada serce, pewna szlachetna duma, mająca źródło w pro¬miennym rodzie, będzie dla niego bodźcem i zachętą do życia godnego chwalebnych przodków. Dziedzic, nawet odrodny (id wielkich ojców, w ich blaskach szuka zasłony dla swych moralnych braków., Dlacze-góż więc my, zrodzeni z ,Boga, my z rasy Bo¬skiej, s y n y Boże z przybrania, bracia Boga wcielonego, Chrystusa, zapoznawamy lub znamy tak mało swą wielkość, w tych naszych tytułach za¬wartą? Któż z nas głębiej zastanawia się i należycie ocenia te iście Boskie wyżyny, na jakich-4aska Chry¬stusowa nas chrześcijan stawia1?
Bo czemże jest łaska"? Odpowiedź na to da całe to studjum.
Łaska, to dar, jakiego Bóg udziela w celu wytwo¬rzenia, zachowania i rozwijania w nas nadprzyrodzo¬nego życia. Łaska, to klejnot przecenny, nieoceniony, skarb ukryty w roli ewangelicznej, perła Chrystusowa niewyslowionej wartości. Łaska, to jakby Serce Boga rozlane na ziemi; * siła Jego spojrzenia, dźwięk Jego

głosu; znak przyjazny Jego ręki, uśmiech słodki ust
Jego. i .
Łaska, to dzielność przebóstwionej Krwi Jezusa, nagroda Jego Ofiar, — plon Jego Bosko-ludzkiego ży¬wota, — zapłata Jego znojów, dziedzictwo śmiercią Jego dla nas zdobyte. Łaska, to klucz niebiańskich podwoi, to zaślubiny niebios z ziemią, to apokalip¬tyczne wesele Barankowe.2 Łaska? to Świa¬tłość co ,nie myli, ostoja co nie zawodzi, krynica co się nie wyczerpuje, zdrój co żądze serc naszych gasi. Łaska, to oręż, który stracić można, ale który czyni niezwyciężonym szermierza, co nim włada. Łaska, to mądrość, wiedza, umiejętność, strategja i iście Róży triumf. Łaska, to świt, zorza niebiańska naszych umy¬słów, usihrienie i wzniesienie woli. rozszerzenie naszych .serc, złączenie naszych niemocy, balsam co wszystkie goi rany. Łaska, to rozerwanie więzów naszych na¬miętności — to skrzydła przydane przyziemnej naszej woli.
Cóż to jest łaska? To sprawiedliwość, świętość, boskość, piękność Boża, harniouja, pokój niebiański w tych, których 'ona udostojniła i przebóstwiła. Ła¬ska, to blask Bożego oblicza, promieniejącego w du¬szach naszych, to ,przebłogo sławi ona komunja nasza z Bogiem, .dział nasz w Jego weselu i chwale, szczęśliT. wość nasza w zarodzie i w istocie swojej.
Łaska, to zmartwychwstanie i podżwignięcie du-
. szy na wyżynę Bożego życia; to adwent, inauguracja
królestwa Bożego w duszach, to sam Dar-Bóg, Duch

Święty, Jego w nas nie wy głowienie wspaniała' i ubło-gostawiająca intronizacja.
A jej działanie przedziwne. Miłość Boża lecząc, wzmacniając naszą naturę działaniem swej łaski, w niczem jej nie narusza; dotyka opoczystego serca silnie, a przytem tak łaskawie, tak umiejętnie, że choć dziełem łaski są cnoty i wielkie ducha przeobrażenia, wszelako zawsze się wydaje, że to nie ona, tylko na¬tura działa. Ze skalistego ludzkiego serca dobywa swem uderzeniem zdrój wody żywej, ale kaskada wód zlewa się z szarą skały barwą, z jej otoczeniem- w ja¬kiś jeden obrazek rodzajowy tak, iż się wydaje, że nowe źródła należały dawno do obrazu całości.
Patrzmy na Świętych. Każdy tu inny, choć jedna w każdym działa miłość.
Oto wielki Apostoł, Paweł św., z tym cholerycz-' nym temperamentem, który rozwija w takiej potędze słowa i czynu. Patrzmy na sangwiniczny temperament księcia Apostołów, lub na ten melancholijnie skupiony Ucznia miłości. Patrzmy na sprawiedliwych, 'jaka tu różna świętość, jak wszędzie, zdaje się, z samej "na¬tury wyrasta, jak każdemu dana jest łaska wedle miary daru C h r y s t u s o w e g o,s a ■ ta miara .znowu przystosowana i przykrojona do każdej indy¬widualności z osobna.
Jak szczepka szlachetna nie niszczy dziczki, ale, zostawiając jej naturę, tylko ją podnosi i uszlachetnia; jak ogrodnik nie niszczy postaci kwiatów, ale zrywa¬jąc je według myśli wyższej, którą ma, w bukiet pie-

kny wiąże; jak ten, co robi mozaikę, nie niszczy tego . kamienia, ale go w obraz prześliczny składa: tak' i ła¬ska nie niszczy natury człowieka, ale zachowując ją, tylko ją podnosi; skrada się, rzekłbym, niepostrzeże¬nie nieomal i tajemnie do nas.
Widzieliście może czasem na liściu zielonym ży¬jątka zielone, zupełnie z tym liściem w jedno złączone tak, że. potrzeba dopiero dobrze oko swoje nastroić, ażeby rozpoznać, że żyjątko wyższego jest rzędu niż roślina; tak i łaska: tak się umie przymilić, tak się umie zbliżyć, tak się umie przystroić do ludzkiej na¬tury, że prawie się.nie widzi żadnej, a żadnej między ■przyrodą a uadprzyrodą różnicy; ona wchodzi poci-chu do naszych skłonności, do naszej niedoskonałości, a potem oczyszcza je-, uduchownia, ona na kanwie ludzkich usposobień, osobistych wrodzonych zdolności tka potem prześliczne wzory i niebiańskie wyszywa kwiaty. *
Taką to w chrystjanizmie prześliczną, mamy har-monję miedzy naturą a łaską; świętość oddaje nam człowieka z jego wszystkienń skłonnościami i żądza¬mi, które oczyściła,, -.podniosła, przeobraziła, uducho¬wiła. Wszelako jego charakter, osobistość człowiecza właśnie przez łaskę się rozwinęły i podniosły. Wznosi się człowiek przez łaskę nad swoją słabość, nad swoje skażenie, nad siebie samego, a przeto nigdy nie jest bardziej sobą,. jak -wtedy, gdy z łaską współdziała.
Prawo, to pierwszy środek, jaki Stwórca obrał, by nas do Siebie podźwignąć i z Sobą zjednoczyć,

uszczęśliwić nas i zbawić. Drugim środkiem to łaska. Prawo, oderwane od łaski, staje się nieznośnym na na¬szych barkach ciężarem, jakby matnią, zastawioną na naszą ułomność, jakby wyzwaniem, rzuconem naszej niemocy do czynienia dobrze; albowiem ono normuje i ustala nasze powinności, nie dając sił do ich wypeł¬nienia. Prawo podnosi swe przepisy do wysokości na¬szych przeznaczeń, nie podnosząc naszych dusz do wy¬żyn swoich wymagań. Prawo mówi, nakazuje, grozi, uderza... a nic nie zmienia w rodzimej naszej niemocy; jego ogłoszenie pozostawia nas zawieszonych między przepaści;, izej nędzy a wzniosłością naszego powo-łania. Ot*fe ż tego rozpaczliwego stanu wyrywa nas ł?$ka: ona przywraca harmonijny stosunek pomiędzy naszemi zdolnościami a naszemi powinnościami. W pla¬nie Opatrzności łaska, to źródło wszelkiego dzieła za: sługującego, to sprawczyni wszelkiego postępu i udo¬skonalenia. Bez jej wpływu nasze najheroiczniejsze czyny pozostają bezowocne w dziedzinie zbawienia, przeciwnie najskromniejsze nasze wysilenia, na¬tchnione łaską, ściśle łączą nas z Przedmiotem naszego wiekuistego ubłogosławienia. Ktokolwiek ulega jej na¬tchnieniu i jest jej siłą przesiąkniony przy zgonie, schodzi ze świata uświęcony, święty. Ktokolwiek koń¬czy żywot w uporczywym rokoszu przeciw litosnym jej naporom, staje się ofiarą wiekuistej zguby. Od in¬tensywności, do'jakiej w osobnikach łaska dochodzi, zależy jedyna hierarchja, mająca znaczenie w Boga obliczu; stopień, jaki w każdym z nas łaska osiąga, rozstrzyga o naszem stanowisku w niebiańskich przy¬bytkach. Niema nad nią nie niezbędniejszego, nic cen¬niejszego, nic energiczniejszego na świecie.

Doktor Anielski, św. Tomasz, kładzie laskę po¬między źródłami zewnętrznemi naszych czynów. Przez co bynajmniej nie chce powiedzieć, jakoby laska była czynnikiem położonym obok-duszy', nią się posługują¬cej, lecz chce zaznaczyć, że jej nie wytwarza natura podmiotu, że jej źródło, przyczyna sprawcza, leży poza nami, wyłącznie w Bogu.-3 , Laska, to wewnętrzny, rdzenny pierwiastek nadprzyrodzonej w nas działal¬ności, doskonałość,- przymiot porządku Bożego, tkwiący w-duszy i-w jej władzach.
Łaska, to najwyższy dur Boga — a jednak za dni naszych ludzie, owiani racjonalizmem, zaciekle ją zwał-1 czają i wszelkie czynią -wysiłki, by etykę wyemancy¬pować od Boga —■ i dlatego odrzucają wszelką inter¬wencję i nadprzyrodzoną pomoc do umoralnienia czło¬wieka; rzekomo chcą oni cnoty, ale,bez łaski Bożej. Nasi samozwańczy moraliści pragną ulepić doskona¬łość 7/zupełnie innej gliny, niż łaska-Ghrystusowa. Wziąć etykę z chrystjanizmu, na .to zgoda: niema lep¬szej nad nią. niema potrzebniejszej. Poganiejący, roz¬padający się w swych posadach świat potrzebuje jej, aby sit; zlutować a przynajmniej odratować. Ale tylko niechaj Bóg nie wchodzi w tę moralność, czyto jako Pan, co wyrył prawo etyczne w sercu i objawił je, czy jako sędzia, stróż prawa i odpłacicieł. Nie, woła dzi¬siejszy, złowieszczy kierunek, oderwijmy moralność od Boga; On ją zakuwa w kajdany —■ a swemi sankcjami kary czy nagrody jej wzlot obniża... Tymczasem, jakże często się. wydarza, że ci rzekomo bezinteresowni mo-

raliści,, co się zżymają na niebiańskie nagrody, płacić sobie każą za swój pozór cnoty lub tylko za deklama¬cję o cnocie — marną bardzo monetą: pochwałą ludzką; a gdy na tej im zbywa, płacą sobie sami, roz¬koszując się swoją własną udaną cnotą.
Możeż ten kierunek, dążący do cnoty bez Boga, bez Jego łaski, choćby nowością' wynalazku się po¬szczycić? I to nie: »isajzgubniejszym błędem filozofji starożytnej, powiada Goljari, była zasada, że człowiek w poznaniu prawdy lub w praktykowaniu cnoty może się obejść bez. Boga«.
Z owej bowiem zasady w^vilir'',ęło to niemądre bluźnierstwo stoików: że głupstwW^^-oyło^y czynności ludzkie cnotliwe przypisywać Boskiej pomocy i .za nią.. Bogu wdzięczność okazywać. Stąd też owa święto-kradzka sarkastyczność, z jaką epikurejczycy, na wzór Horacego, zwykli byli mawiać: »Bóg niech udzieli bo¬gactw i życia, ale co do uczciwości wewnętrznej, w tej sobie sampQradzę«.6
Jakież mogły być skutki tych zasad? Ukorono¬wany Prorok przedstawia je w przepysznym obrazie, gdy przepowiada przyszłość pod figurą przeszłości: »Pari z nieba spojrzał na syuy człowiecze... Synowie ludzcy opuścili prawdy... człowiek stał się podobien zwierzętom,T zepsuty w swojej istocie, nikczemna ofia¬ra najgrubszych obłędów, niema pastwa najhaniebniej-szych żądz, shańbiony w oczach Boga i w swych wła¬snych, stał się najobrzydłiwszem ze stworzeń, stał się-zniesławieniem stworzenia^.s

Faktu niezaprzeczonego słabości i niedostatecz-ności naszej woli do zrealizowania ideału cnoty, świę¬tości, jaki nasz umysł wyczuwa i jakiego pożąda, — a którego żywy obraz podaje nam Objawienie — faktu tego zaprzeczali pelagjanie; zapoznaje go .naturalizm dni naszych, głoszący kult czystej i pięknej ludzko¬ści, który wierzy w postęp, zapewniony drogą rozwoju
'właściwego i harmonijnego naszej natury. Kiedy Pe-lagjusz wskazuje jako środki dostateczne do doskona¬łości moralnej: wolną wolę, prawo objawione, Ewan-gelje, nareszcie przykład Chrystusa (wszystko to przez nadużycie nazywa laską) — lub kiedy naturalizm, od¬rzucający pozytywne Objawienie, głosi, że w naturze ludzkiej dość jest balsamu na zleczenie wszystkich ran egoizmu, dość żywotnych sił, by się wznieść na szczyty doskonałej ludzkości: jest to zawsze tenże sam zasa-
s dniczy błąd, którego zgubne konsekwencje wszystkie wykazały stulecia. Jest to zawsze zaprzeczanie laski i odkupienia, czyli zaprzeczanie chrystjanizmu. Niemo¬żliwa uwolnić sw-e serce od grzechu, jeśli Bóg nie uśmierzy namiętności, i nie nakaże milczenia duchowi złemu, który dręczy nasze ciało i duszę. Człowiek po¬dobny jest do tego, który widząc latającego ptaka, chciałby wzbić się w przestworza, ale napróżno, bo ' brak mu skrzydeł. Człowiek pragnie być czystym, nie¬nagannym, by się mógł z Bogiem zjednoczyć; ale nie-dostaje mu siły do uskutecznienia tego szlachetnego pożądania. Dąży do wzbicia się w tę atmosferę Bożą; ale pozostaje przykuty do ziemi, jeśli nie otrzyma im¬pulsu, który go uskrzydli, porwie.
Niezawodnie, my jesteśmy wolnymi, ale" i to pe-wna, że wola nasza jest zastraszająco słaba-. Pomi-

mo naszych postanowień, naszych polotów upadamy, pożądamy rzeczy, dla których sami się nienawidzimy. Potrzeba nam usilnienia — któreby przeniknęło nasz umysł i umocniło naszą wolę. Potrzeba, by moc z nieba zstąpiła w nas, by dotknięcie Boże, nie naruszając na¬szej wolności, dało nam jafcby impuls fizyczny. Po¬trzeba, by naszej starej naturze, przydaną była nowa, przychodząca z zewnątrz, któraby się stała naszą wła¬sną, któraby przenikała istotę duszy naszej i rozlała się we wszystkich jej władzach.
Tą nową naturą, która jest zarazem światłem, siłą i życiem, jest łaska.ft Dwa pierwiastki, dwa usiłują opanować człowieka: jeden chce go drugi— wciągnąć w otchłań: jeden chce,, tego co wieczne, drugi ■—' togo co mija. Wyrzec się rozkoszy obecnych dla przyszłych, poświęcić dobra, które ma¬my pod ręką, dla nadziei skarbów niewidzialnych — nie jestże to rzeczą niełatwą, niemal niemożliwą dla natur nawet najwybrańszych?
Toteż gdyby chrystjanizm był tylko systemem naukowym, przemawiającym wyłącznie do rozumu, by przezeń .oddziaływać na wolę i kierować naszem ży¬ciem, nigdyby' on świata nie odmienił, nie zbawił. Zimne teorje nie zrodzą zbawienia. Prawdy, jakich filozofowie pogańscy nauczali, pozostały bez wpływu, niezdolne przeobrazić życia. Potrzeba innej siły wyż¬szego porządku, któraby dosięgła dwóch brzegów prze¬paści, jakie" przedzielają chcieć- i czynić.10 Tą siłą jest łaska. W" niej uznajemy istotę właściwą.

i-prawdziwą — serce i jądro religji chrześcijańskiej, a zarazem warunek jej zwycięskiego na świat i na ludzką naturę działania.
Dzieje świata na dwie wielkie rozpadają się epoki:
jedną,- w której jakieś blade, dwuznaczne cnót zarysy
majaczą zaledwie wśród powszechnego spodlenia.
W tej epoce człowiek schyla czoło przód kamieniem
lub ubóstwionem zwierzęciem, najsromotmejsze wy¬
stępki poczytuje za czyny boskie;' lud rozsiadły na
.stopniach cyrku rozkoszuje się w widowiskach zarzy¬
nających się więźniów, niewolników; .ojcowie zabijają
.swe dzieci z przyzwoleniem i zachętą prawa; niewia¬
sta, bez posłannictwa w rodzinie, jest igraszką namięt¬
ności; ludy. zmiażdżone przemocą a więcej jeszcze,
własnem spodleniem, nie mają nawet prawa się żalić.
tem mniej dochodzić praw swoich. Słowem, społeczeń¬
stwo'całe żyje bez cnoty, bez najmniejszego rzetelnego
o niej pojęcia. . . p
Ale, oto nagle nowa powstaje rasa; ta rozszerza się i opanowuje stopniowo świat starożytny. Tu wszystkie odrazu rozbłyskują cnoty, do niesłychanego posunięte bohaterstwa. Występek nie jest zupełnie wy¬niszczony, ale nie tworzy już ducha i obyczajów pu¬blicznych: musi się.teraz rumienić, ukrywać. Te nowe plemiona tysiące wydają bohaterów. Świętych. W nich . wszystko wzniosłe, czyste: teraz najszczytniejsze pa¬nują wyobrażenia o Bogu. o duszy, o świecie, o przy¬szłości; wszędzie promienieje czystość, miłość bratnia, poświęcenie, siła aż do męczeństwa, miłość Boga aż do zachwytu, życie poświęcone prawdzie, świętości, he¬roizmowi.

Cóż takiego zaszło na świecie? Kto stanął między temi dwoma światy: jednym zgniłym występkami, dru¬gim promiennym cnotami? Otóż Bóg:na ziemską zstą¬pił, widownię, obcował z człowiekiem, powiedział światu: Jam jest życiem. To - nadprzyrodzone, Boskie życie Ja daję światu, by go przekształcić, ubóstwić. Posłuchajmy, co o tem pisze Apostoł--naro¬dów: / was, którzyście byli umarli przez występki i grzechy wasze, w którycheście niekiedy- chodzili tcedle wieku ■ świata tego... między którymi i my wszyscy ■ obcowaliśmy niekiedy . w pożądliwościach ciała naszego i byliśmy.z przyrodzenia synami gniewu jako i drudzy... Bóg, który jest bogatymID miłosier¬dziu, dla zbytniej miłości swojej, którą nas umiłował, ożywił nas społem w Chrystusie, którego laską jeste¬ście zbawieni... aby okazał w- nadchodzących wiekach obfite bogactwo laski swojej... Albowiem laską jeste¬ście zbawieni przez wiarę i to nie z was, bo dar Boży je.st; nie z uczynków, aby się kto chhtbił...11
Otóż to cudowne przeobrażenie, promieniejące w świecie,-w jedno-stce jak" w społeczeństwie rodzi się i rozkwita wskutek nadprzyrodzonego naszego sto¬sunku z. Bogiem-, Chrystusem, zapomocą* wszechmocnej Jego laski. Gdzie ten stosunek zerwany, tam cnota za¬miera, a natomiast moralne gromadzą się ruiny.
Pewnego razu schorzała niewiasta szła za Jezu¬sem. Przedzierając-się przez tłumy, drżąca nadzieją i weselem, dotknęła kraju Jego szaty, bo mówiła sama

w sobie: bym się tylko dotknęła szaty jego, będę zdrowa.12 I w rzeczy samej zpstała uzdrowioną.
Niewiastą ową to wielka rodzina chrześcijańska. I my przeciskając siĄ przez tłumy odchrześcijankme, z wiarą i ufnością dotykając Chrystusa w Jego dogma¬tach, w Jego przykazaniach, w Jego sakramentach ■— dotykając Go ręką modlitwy, w trybunale Pokuty ża¬łością, w Boskiej Komunji miłością, przez te święte dotknięcia Boże otrzymujemy siły, przed którenli triumfujące dotąd chuci ustępować muszą. Jak za dni ewangelicznych, tak moc Boża wciąż wychodzi z Chry^ stusa i nasze duchowe uzdra-wia niemoce. Teras — pisze Apostoł do Rzymian — niemasz żadnego potę¬pienia tym, którzy są w Chrystusie Jezusie: którzy nie wedle ciała chodzą (żyją), albowiem zakon ducha żywota (prawo łaski ożywiającej) w Chrystusie Je¬zusie wyzwolił mię od zakonu grzechu i śmierci (od przemocy pożądliwości). Bo co niepodobnego było za-konowi, %D czem słaby był dla ciała — Bóg posławszy Syna swego ID podobieństwie grzesznego ciała i przez grzech, potępił grzech it±- ciele (przez śmierć swoją nie-sprawiedliwie^ poniesioną, potępił, zniósł grzech). Aby usprawiedliioienie zakonu vjypełniło się w nas, którzy nie podług ciała chodzimy,, ale według ducha,ia
Łaska Chrystusowa to motor, który wprawia w ruch świat nowych cnót i ofiar, nazwany chrze¬ścijańską świętością, o której w przedchrze¬ścijańskiej dobie marzyć, nie było można.

Ale tutaj materjaliści nowocześni wołają: »Cóż to za motor utajony, który uchyla się od naszych umiejętnych doświadczeń, którym prawa mechaniczne nie kierują? Cóż to za siła, której źródło i kierunek są ukryte w niebie, której sprężyn nigdy nie widziano na ziemi?« O jakże dziwacznie wyglądają ci badacze,, wyłącznie ograniczający się do materji, stawieni wobec moralnego porządku! Ależ łaska, odpowiadamy im, ma również swoje pozytywae, bijące w oczy dowody. »Przezemnie, mówi ona, poganie przejrzeli, dwanaście miłjonów męczenników odniosło zwycięstwo nad ty¬ranami, zastępy nieprzeliczone dziewic lii j ową wonią świat owiały, ubodzy, wydziedziczeni, zdobyli sobie po¬szanowanie,, trędowatych jam rzuciła w objęcia miło¬sierdzia, rozmnożyłam ludzi pokornych sercem, zro¬dziłam- miłość nieprzyjaciół, wydałam Glaukusów, przebaczających Chitonom;14 słowem, życie iście kato¬lickie, życie Świętych — to dowód mej żywotności, przeobrażenie świata to moje dzieło. Jeśli moja na¬tura jest wiary dogmatem, tedy moje skutki wszyst¬kim cisną się w oczy«.
Łaska do jednostek i do społeczeństw wołać nie przestaje: »Co upadło to podźwignę; co skrzywione naprostuję; co nadłamane podwiążę; co chłodne roz¬grzeję; co zbłąkane naprowadzę, co smutne pocieszę, co zrozpaczone zbawię«. Iluż ona upadłych podżwi-gnęła, ilu skrzywionych naprostowała, iłu chwiejnych podparła, ilu błądzących na drogę, prawości naprowa¬dziła, ilu plączącym przyniosła ukojenie, ilu zrozpa-

czonycli rzuciła w objęcia Ojca, który jest w niebie-siech!
W obecnej dobie nadprzyrodzoność wykwitająca z łaski,1 na gwałtowne wystawiona jest napaści. Zwal-. cza się ją na polu historji, filozofji, wychowania, mo¬ralności prywatnej i publicznej: 'Są jednostki, co wolą raczej wziąć rozbrat z prawdą i cno'Ą — wyrzec się spokoju, cywilizacji — powrócić do dawnych ciemno¬ści i barbarzyństwa, aniżeli coś zawdzięczać 3asce Chrystusowej. Laicyzm, szerząca się za dni naszych »YMCA«, otwarcie czy skrycie minuje podwaliny wszystkiego, co nadprzyrodzone. Wobec tego nowego bogobójstwa t.em gwałtowniejsza potrzeba stawać w obronie łaski, wyświetlać jej tajemnice, nadziemskie jej piękności i bezwzględną jej konieczność. Trzeba przytem głęboko zapamiętać, że stan nadprzyrodzony, do jakiego ona nas podnosi, nie jest czemś dowolnem. do wzięcia lub odrzucenia, lecz jest nieodzownym wa¬runkiem zbawienia.
Nie powinniśmy nigdy spuszczać z oka tej pod¬stawowej zasady, że T w ó r c ą łaski i n ad p r z y-rodzonego p o r z ą d k u. n i e jest kto inny, jak Tw,órca natury. Bóg jako Stworzyciel na¬tury nie tylko mógł nam naznaczyć cel przyrodzony, ale i nadprzyrodzony, a to najściślejszem swem pra¬wem; mógł nas stworzyć wyłącznie i w rzeczy samej stworzył dla tego celu tak, że wszystek byt i całe ży¬cie nasze naturalne, na mocy tkwiącego w akcie twór¬czym planu Bożego, do tego kresu wyłącznie się od¬nosi.
Wiara katolicka- uczy, że to powołanie i przezna-

czenie do laski, do nadprzyrodzonego porządku, obej¬muje wszystkich i każdego z osobna, uczy, że to prze¬znaczenie nie jest czemś dodatkowo przydanem do innego pierwotnego naszego przeznaczenia, lecz ■— że ouo z aktem twórczyni najściślej, zespolone i już w sa¬mym planie stworzenia zostało zamierzone.
Zatem powołanie do łaski musimy bezwarunkowo uważać za podstawowe prawo natury. Chociaż natura nasza istotnie jego nie wymaga, mimo to. w przeci¬wieństwie do ludzkich praw, a nawet do pewnych pozytywnych praw Bożych m a o no moc i z n a-czenie prawa natury; za takie uważa je św. Augustyn i inni Doktorowie Kościoła. Prawo to czer¬pie swoją moc obowiązującą bezpośrednio z istotnej zależności człowieka od Boga, na mocy której wolno Bogu wytyczyć nam cel, jaki MAI się podoba.
Pogard a, czyli .przekroczenie tego najściślej obowiązującego zasadniczego prawa, a na¬wet obojętność względem niego, jest zarazem zgwał¬ceniem prawa natury i zniewagą Twórcy natury. Tem większeni jest ono przestępstwem, iż pozbawia naszą naturę najwyższego dobra i uniemożliwia idealne jej udoskonalenie; dalej czyni.niemożliwem nie tylko wy¬pełnienie pewnego mandatu, ale całego systemu Bo¬żych przykazań — wogóle istotną formę wymaganego od Boga kultu i urzeczywistnienia planu stworzenia. Skoro nas Bóg do nadprzyrodzonej przeznaczył szczęśliwości, rzecz jasna, że dopuścić nie może, byśmy tylko naturalną szczęśliwość osiągnęli. Bóg nie potrze¬buje do szczęśliwości naturalnej przywodzić tych, któ¬rzy z własnej, winy nadprzyrodzonej nie osiągają. Nie¬ma dla nas podwójnego wiekuistego ż y-
2

c i a. i p o d w ó j n e g o ostatecznego cel u: jednego dla naturalnego, drugiego dla nadprzyrodzo¬nego porządku; lecz pierwszy z drugim nierozdzielnre jest złączony, z nim zlany, a raczej naturalny jest>znie-' słony;. Cóż stąd wynika? To, że wszystkie nasze dą¬żenia i czyny, któreby się miały skądinąd odnosić do osiągnięcia naturalnej szczęśliwości: w obecnej eko-nomji Opatrzności odnosić się muszą do nadprzyrodzo¬nego celu; że wszystkie nasze czynności, które nie są dostosowane do osiągnięcia nadprzyrodzonej szczęśli¬wości, żadnej wiekuistej nie posiadają wartości, lecz chyba doczesną. Stąd dalej wynika,, że Bóg wszystkie swe urządzenia, nawet te, które z sie¬bie mają wytyczony cci przyrodzony, jak państwo, małżeństwo.,. skierowuje i odnosi do nadprzyrodzo¬nego kresu,'podobnie jak i wszystkie dary naturalne — dla nadnaturalnego przeznacza celu.
Byś wiedziała, (znała) dar Boży — po¬wiedział Zbawiciel do ludzkości w osobie Samarytanki. Niestety, tego przecennego, najwyższego dam nie znają lub mgliste mają o nim pojęcie nie. tylko ci, co żyją poza Ewangelją, ale i chrześcijanie, których ona ubó¬stwia i iście Bożym przepromienia blaskiem. Zapytaj¬my tych ostatnich, jak oni pojmują Boskie usynowie-nie, czyli swe z Boga narodzenie. Co najwyżej, myśli ich pod względem łaski wznoszą siq: do pokoju z Bo-'giem — do odpuszczenia przewinień, do odzierżenia kiedyś, jeśli nowe winy nie stawią przeszkody — wie¬kuistej na łonie Boga szczęśliwości. Ale co do prze¬dziwnego Boskiego odnowienia duszy, co do odrodze¬nia, które przekształca % gruntu dusze i władze przy-

branych synów Bożych; co do przeobrażenia, które
z człowieka czyni jakby boga — słowem, co do tych
darów Bożych, jakiemi promienieje dusza usprawiedli¬
wiona; co do życia Boskiego, jakie łaska uczynkowa
wywołuje w unadnaturalnionych władzach duszy:
o tem chyba mała garstka wiernych ma należyte, głęb¬
sze pojęcie. Stąd mało kto rzetelnie ocenia ten wielki
dar Boży. ■" jjji
A jednak zagadnienia o lasce w Kościele Chrystu¬sowym należą do najistotniejszych; laska bowiem to rdzeń ehrystjanizmu — to duch ożywiający mistyczne ciało Chrystusowe, to gfunt i podłoże wszystkich na¬szych dogmatów. Toteż o niczem częściej nie czynią wzmianki natchnione księgi Pisma św.. o niczem Ko¬ściół w swej oficjalnej, że tak powiem, nauce, z więk¬szym nie mówi naciskiem, jak o lasce.
Bezsprzecznie studjum o łasce niemało tak dla ba¬dacza, jak i dla czytelnika przedstawia trudności. Wkraczamy tu bowiem w najbardziej tajemną dzie¬dzinę, w to, co jest w teologji najbardziej wnętrzne-go — jak mieszkanie Boga w duszy przez dary nad¬przyrodzone — i wyłaniającego z niej życie iście Bo¬skiego porządku: mimo to twierdzę, że studjum to jest dla przeciętnie wykształconych dostępne, a z natury swej nader ponętne.
D<£ niego zabieram się tem chętniej, że mało na tem' polu nasza, religijna literatura prac posiada. Jest ono tem bardziej na czasie, że w obecnej dobie ultra-krytycyzm i naturalizm — jak wyżej wspomniałem, z całą swą brutalnością przeczy wszystkiemu, co w nadprzyrodzoną wkracza dziedzinę.

Wśród naszych klas wykształconych błędne pa¬nuje mniemanie, że zagadnienia z dziedziny teologJŁ są wyłącznie dla, teologów. Niezawodnie tylko teolog może o nich pisać, ale każdy, cokolwiek więcej wy¬kształcony, może zrozumieć, co mu się w odpowiedni sposób z tego zakresu wyłoży. Badamy przyrodę, wy¬rywamy jej z mozołem tajniki, jakie ona skrzętnie przed nami ukrywa: czemuż nie mielibyśmy badać wyższego świata, w którym żyć mamy, mnsimy? — czemuż nie studjować cudownej, Bożej psychiki, uja¬wniającej się w duszach ludzkich? Uwaga, którą ong"i zrobił Arystoteles, przedewszystkiern do naszego sto¬suje, się przedmiotu: » Wiedza choćby tylko prawdo¬podobna o zagadnieniach wyższych, więcej człowieka zadowalnia, niż najpewniejsza wiedza o rzeczach po-ziomych« — tembardziej wiadomość pewna o rzeczach Bożych, wnikających w głębie naszej istoty, jakiemi są tajemnice łaski. Prostaczek może mieć wiarę mniej oświeconą, niż człowiek wykształcony: tamten nie zdoła rozszerzyć koła swych wiadomości i Bóg nie fcę-dzie żądał od niego zdania z'tego rachunku, bo on na to nie ma czasu, ani środków ku temu. Ale kto ma umysł podnioślejszy i dość chwil swobodnych — po¬winien rozszerzyć horyzont swej wiedzy religijnej i po¬głębić prawdy wiary. Cała bowiem architektura łaski na rozumnej opiera się naturze.
Niezawodnie', Bóg przyjmuje korne poddanie dusz prostych, które, nie znając sztuki rozumowania, przyj¬mują bez zgłębienia prawdę, jakiej ich godna posza¬nowania powaga naucza. Duszom tym daje Bóg w chwi¬lach krytycznych silę nadludzką, o którą rozbijają się

pociski błędu. Ale zali ma zastosować tęż samą po- wolność i udzielić tychże samych pomocy tym, któ- rych intelektualnemu wyposaży! zdolnościami —- któ¬rych niewiadoniość rzeczy Bożych przestaje być bez-t winna ■—■ będąc owocem nie niemocy, lecz zawinionego niedbalstwa? Myślę, że nie. — Poświęcić wszystek swój umysł zdobywaniu nauk podrzędnych — a za¬niedbać dobrowolnie wiedzę najwyższą — Bożą — jest to nieład, który nieraz pociąga za sobą odjęcie światła Bożego człowiekowi skądinąd światłemu — i wydanie go złowrogim ułudom w zakresie prawd re¬ligijnych.
W umyśle człowieka wykształconego nikła, skąpa doza wiedzy z dziedziny wiary — bardzo łatwo bywa narażona na zanik, na zupełne przytłumienie przez inne umiejętności, w tym umyśle nagromadzone, a do prze¬sady przeceniane...
Usiłujmy więc zgodnie z życzeniem czy przestrogą Boskiego Mistrza poznać głębiej ten przeceniły dar Boży.
Praca ta pod względem treści nie jest całkowicie oryginalna. Materjal do niej zebrałem z najpoważniej¬szych autorów, niżej podanych, zwłaszcza z wykładów mego profesora, Ó. Terrien'a.


Str. 5


SPIS RZECZY


Słowo wstępne
DZIAŁ PIERWSZY.
Ostateczny cel człowieka w śicietle rozumu i Boskiego Objawienia.
Rozdział I. Ostateczny cel człowieka w świetle rozumu 27 Rozdział II. Ostateczny nasz kres w świetle Boskiego
objawienia i 45
DZIAŁ DRUGI.
Biedy dotyczące łaski. Wstępne określenia. Pojęcie la¬ski. Łaska poświęcająca. Jej rola odnośnie do nadprzy¬rodzonego naszego celu.
Rozdział I. Główne błędy dotyczące laski. Wstępne okre¬
ślenia . , . . , '69
Rozdział II. Pojęcie łaski wogóle 85
Rozdział III. Łaska, to przecenna rzeczywistość, rzeczy-
wistość nadprzyrodzona pod względem swego celu,
swej istoty i swego źródła 101
Rozdział IV. Łaska uświęcająca, pierwiastek życia Bo¬
skiego w nas -■ 111
Rozdział V. Laska poświęcająca stawia nas w stosunku
harmonizującym z nadprzyrodzonym naszym celem 121
Rozdział VI. Fakt nadprzyrodzonego naszego wyniesie1
23*

nia .i nadania nam dostojności przybranych sy¬
nów Boga 129'
Rozdział VII. Wieloraka wyższość usynowien-ia Bożego
nad ludzkiem . . . ". , . . 140
DZIAŁ TRZECI
Wnętrzua natura laski poświęcającej. Przyjście Boga c/o duszy sprawiedliwej. Jego w niej mieszkanie. Dusza
sprawiedliwa świątynią • Ducha Su
Rozdział I. Łaska poświęcająca to pierwiastek formalny wmjtrznego duchowego przemienienia; uczestnic¬two w Bóstwie formalnie iiważanem jako natura 159 Rozdział II. Łaska poświęcająca, to przymiot stały Bo¬skiego porządku. Czemu jego przyczyną sprawczą
może być tylko sam Bóg? . . . 177
Rozdział 111. Przyjście Boga do duszy sprawiedliwej
i mieszkanie w nie]. Dusza sprawiedliwa świąty¬
nią Ducha Świętego 190
DZIAŁ CZWARTY.
Cnoty (władze, przymioty) wlane w duszę sprawiedliwą: teologiczne i moralne. Dary Ducha Świętego.
Rozdział I. Ogólne pojęcia o cnotach: istnienie cnót
wlanych w duszy sprawiedliwej ....... 221
Rozdział II. Cnoty teologiczne: wiara, nadzieja i mi¬
łość -. . 234
Rozdział III. Cnoty moralne (kardynalne). Właściwe
znamiona cnót nadprzyrodzonych. Ich udoskona¬
lenie 244
Rozdział IV. Dary Ducha Świętego w duszy sprawie¬
dliwej . . 264
DZIAŁ PIĄTY.
Skutki laski poświęcającej. Piec formalnych: uspra¬wiedliwienie; wzrost laski poświęcającej przez sakra-

menta św. i uczynki cnotliwe; przeszkody tamujące 'przyrost- łaski poświęcającej; wysługa niebieskiej na¬grody.
Rozdział I. Pi<;ć skutków formalnych. — Usprawiedli¬
wienie. — Wzrost łaski poświęcającej 283
Rozdział II. Wzrost łaski poświęcającej przez sakra-
menta święte -"™
Rozdział III. Wzrost łaski poświęcającej przez uczynki
cnotliwe : - a1-3
Rozdział IV. Przeszkody tamujące w duszy przyrost
laski poświęcającej . . - • ^30
Rozdział V. Wysługa niebiańskiej nagrody ...... 338


WIELKOŚĆ 19X12,5CM,MIĘKKA OKŁADKA,LICZY 357 STRON.

STAN :OKŁADKA DST+,STRONY SĄ POŻÓŁKŁE,3-4 KARTKI SĄ LUŹNE,KILKA ZAGIĘTYCH ROGÓW,POZA TYM STAN W ŚRODKU DB .

KOSZT WYSYŁKI WYNOSI 8 ZŁ - PŁATNE PRZELEWEM / KOSZT ZRYCZAŁTOWANY NA TERENIE POLSKI,BEZ WZGLĘDU NA WAGĘ,ROZMIAR I ILOŚĆ KSIĄŻEK - PRZESYŁKA POLECONA PRIORYTETOWA + KOPERTA BĄBELKOWA / .

WYDAWNICTWO KSIĘŻY JEZUITÓW KRAKÓW 1924.

INFORMACJE DOTYCZĄCE REALIZACJI AUKCJI,NR KONTA BANKOWEGO ITP.ZNAJDUJĄ SIĘ NA STRONIE "O MNIE" ORAZ DOŁĄCZONE SĄ DO POWIADOMIENIA O WYGRANIU AUKCJI.

PRZED ZŁOŻENIEM OFERTY KUPNA PROSZĘ ZAPOZNAĆ SIĘ Z WARUNKAMI SPRZEDAŻY PRZEDSTAWIONYMI NA STRONIE "O MNIE"

NIE ODWOŁUJĘ OFERT KUPNA!!!

ZOBACZ INNE MOJE AUKCJE

ZOBACZ STRONĘ O MNIE